Rejestracja
Rejestracja
Autoagresywni Strona Główna
  Użytkownik: Hasło:



Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: PanFoster
2014-07-30, 05:00
12 kroków
Autor Wiadomość
Chochlik
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-09, 20:41   

redath napisał/a:
nie rozumiem, co punkt 11 ma wspólnego...

Gratuluję. Nigdy nawet nie udało mi się doczytać do tego miejsca. Za dużo religii.




 
 
12 kroków
Forever Alone 



Wiek: 19
Dołączyła: 02 Lis 2013
Posty: 1225
Skąd: śląskie

Wysłany: 2013-11-09, 22:22   

Jeśli ktoś jest niewierzący, np. ateista, to ciężko zrealizować te 12 kroków :/
Bardziej tu chodzi o ludzi, którzy wierzą w boga/Boga (nie chcę urazić ludzi wierzących :) ) nieważne jakiego są wyznania.




:fori:
13.02.2017
 
 
12 kroków
Chochlik
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-10, 18:36   

Cytat:
Jeśli ktoś jest niewierzący, np. ateista

Czy poza ateistami istnieją inne rodzaje niewierzących? Są Wierzący, wątpiący, poszukujący i niewierzący, czyli właśnie ateiści.

Forever Alone napisał/a:
Bardziej tu chodzi o ludzi, którzy wierzą w boga/Boga

Chyba właśnie jednak obraziłaś, skoro rozróżniasz boga i Boga. Zupełnie jakby byli bogowie godni pisania z wielkiej litery i ci, którzy są tego niegodni.

Widocznie ateiści są niegodni wyleczenia. :D




 
 
12 kroków
Forever Alone 



Wiek: 19
Dołączyła: 02 Lis 2013
Posty: 1225
Skąd: śląskie

Wysłany: 2013-11-10, 21:12   

Dobra, źle się wyraziłam, co tylko dowodzi, że ja i internet to złe połączenie xD Zwłaszcza po ciężkim tygodniu :P

A więc, w gwoli wyjaśnienia, nie chciałam nikogo obrazić, ani nic z tych rzeczy. Prostując moją poprzednią wypowiedź (mam nadzieję, że nie będzie prostowania tej :P )

- fakt, jedynie ateiści nie wierzą w Boga,

- nie chciałam, aby to zabrzmiało, że jest bóg i Bóg. Chodziło mi o to, że jeśli ktoś chce to ma "Boga", a jeśli jest niewierzący lub innej wiary (w Polsce zwykle pisze się "Bóg" tylko o chrześcijańskim, pewnie chodzi o długą tradycję katolicką) to jest "bóg". Jeśli ktoś znów uraziłam z góry przepraszam i proszę o info - postaram się unikać takich sytuacji :)

- nie chodzi mi o to, że ateiści nie są godni wyleczenia. Według mnie tekst jest napisany ewidentnie dla ludzi wierzących, nieważne w Boga czy boga, siłę wyższą, latającego potwora spaghetti, czy co tam jeszcze. Głównie chodzi o wiarę w cokolwiek. Prawie (tak, słowo "prawie" wiele zmienia) w każdym punkcie jest motyw religijny.

Załamię się jeśli znów, coś źle napisałam :D




:fori:
13.02.2017
 
 
12 kroków
Chochlik
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-11, 10:33   

Forever Alone napisał/a:
nie chodzi mi o to, że ateiści nie są godni wyleczenia. Według mnie tekst jest napisany ewidentnie dla ludzi wierzących, nieważne w Boga czy boga, siłę wyższą, latającego potwora spaghetti, czy co tam jeszcze. Głównie chodzi o wiarę w cokolwiek. Prawie (tak, słowo "prawie" wiele zmienia) w każdym punkcie jest motyw religijny.

Nie chodziło mi absolutnie o to, że ty tak uważasz. Raczej twórca tego programu stwierdził, ze to jedyny sposób na wyleczenie, że to świetny sposób na "powiększenie stada owieczek", a być może też, że ateiści właśnie swoim plugawym niewyznawaniem sami zasłużyli na swój los. Kto wie?

Dlaczego piszesz "latający potwór spaghetti", a nie "Latający Potwór Spaghetti"? Uważaj, na forum jest sporo pastafarian!




 
 
12 kroków
Forever Alone 



Wiek: 19
Dołączyła: 02 Lis 2013
Posty: 1225
Skąd: śląskie

Wysłany: 2013-11-11, 11:31   

Przepraszam wszystkich pastafarian! Latający Potwór Spaghetti jest spoko :) nic do Niego nie mam :P

Dzieki Chochlik, że się rozumiemy :D też zauważyłam tę chęć poszerzenia grona osób wierzących :/
Moja babcia nie wie, że jestem ateistką. Ciągle mówi o tym, jacy niewierzący są źli i niedobrzy... Możliwe, że autor podzielał ten punkt widzenia.




:fori:
13.02.2017
 
 
12 kroków
PanFoster 
Hybris.



Wiek: 23
Dołączył: 14 Sty 2013
Posty: 6258
Skąd: dolnośląskie

Wysłany: 2014-07-30, 05:02   

Temat został przeniesiony do odpowiedniego działu




Ale dla Ciebie, nieszczęsny Dedalu, nie było labiryntu. Pozorny więźniu, Twoje drzwi stały otworem. Nikt nie pełnił przy nich warty, żaden dowódca straży nie stał na końcu korytarza, żaden Wielki Inkwizytor nie czekał u ogrodowej furtki.
 
 
12 kroków
Hekate 



Wiek: 22
Dołączyła: 13 Wrz 2013
Posty: 2909
Skąd: śląskie

Wysłany: 2014-07-30, 20:17   

Do mnie program 12 kroków nie przemawia. Proponowano mi, odmówiłam. Nie jestem w stanie uwierzyć w żadną siłę wyższą, posiadającą moc sprawczą. :roll:



 
 
12 kroków
Maria 


Wiek: 22
Dołączyła: 24 Sie 2014
Posty: 88
Skąd: mazowieckie

Wysłany: 2014-09-18, 10:34   

Gdybym poszła na terapie i ktoś wyskoczyłby mi z 12 krokami w których w 7 jest bezpośrednia mowa o Bogu, to złapałabym się za głowę i poszła balować dalej. Jeśli to JA mam wyjść z uzależnienia, to dzięki wierze w SIEBIE. To tak jak uwierzyć że przyrządzi się cudowny obiad, a nastawi się tylko ziemniaki do gotowania, bo resztę zrobi za nas mama, ale gościom powie oczywiście że to nasze dzieło...



Szkarłatne krople zsyłają zapomnienie. Strugi smutku i złości płyną, bym nie mogła znaleźć swojego końca...
 
 
12 kroków
Shavy 



Wiek: 31
Dołączyła: 25 Wrz 2014
Posty: 121
Skąd: mazowieckie

Wysłany: 2014-09-27, 00:19   

Chochlik napisał/a:
Raczej twórca tego programu stwierdził, ze to jedyny sposób na wyleczenie, że to świetny sposób na "powiększenie stada owieczek"


Tego programu nie stworzył żaden ksiądz:) Kilka miesięcy temu oglądaliśmy z mężem piękny, choć trudny emocjonalnie, film opowiadający historię stworzenia tego programu. Przez wiele dni byłam potem pod wrażeniem, głównie żony bohatera. Polecam do obejrzenia. Naprawdę warto. Poznając historię życia głównego bohatera, łatwo zrozumieć skąd poszczególne kroki tak wyglądają i czemu tyle nawiązują do religii.

Tytuł to "Gdy miłość to za mało" z 2010 roku :)




 
 
12 kroków
ogeig 



Dołączył: 25 Lut 2015
Posty: 139
Skąd: śląskie

Wysłany: 2015-04-18, 00:34   

Czasem mam wrażenie, że ludzie traktują program 12 kroków jak jakaś swego rodzaju dietę, haha. A jak coś o Bogu to tylko z dala od tego. Przecież to program także dla niewierzących i mówi o tym wielka księgo aa. Żeby nie było, nie jestem jeszcze w stanie podjąć walki z alkoholem.

[ Komentarz dodany przez: PanFoster: 2015-04-18, 11:27 ]
Interpunkcja.


<<< Dodano: 2015-04-19, 02:00 >>>


Dużo tej interpunkcji? Mam wejść wyżej i zaznaczyć gdzie tej interpunkcji nie wypunktowałeś? PanieFoster, może banik? Czekam z utęsknieniem.
P.s. Ciekawe forum z którego nie mogą Cię wyrzucić, ale straszą banem.




Ostatnio zmieniony przez PanFoster 2015-04-18, 10:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
12 kroków
PanFoster 
Hybris.



Wiek: 23
Dołączył: 14 Sty 2013
Posty: 6258
Skąd: dolnośląskie

Wysłany: 2015-04-19, 01:02   

Nie mam zamiaru nikomu dawać bana. Gdy post wyżej były pisane, nie byłem modem. Prawo nie działa wstecz.



Ale dla Ciebie, nieszczęsny Dedalu, nie było labiryntu. Pozorny więźniu, Twoje drzwi stały otworem. Nikt nie pełnił przy nich warty, żaden dowódca straży nie stał na końcu korytarza, żaden Wielki Inkwizytor nie czekał u ogrodowej furtki.
 
 
12 kroków
ogeig 



Dołączył: 25 Lut 2015
Posty: 139
Skąd: śląskie

Wysłany: 2015-04-19, 23:04   

Wybacz sarkazm, nie jestem dumny z tych słów i masz rację, jeśli coś już tu piszę warto, żeby miało to ręce i nogi.
Co do 12 kroków... Jest tam także opisane rozwiązanie dla osób, które nie wierzą w Boga.
Jest fajnie zrobiony audiobook na youtube czy chomiku... Pewno darmy. Jest Knapp i Wiktor Osiatyński i Jego Rehab, Litacja, Rehabilitacja. To nie są naukowe wywody, naprawdę warto. :)


<<< Dodano: 2015-04-20, 00:21 >>>


https://www.youtube.com/watch?v=QujU-_XRikU Nie wiem czy mnie nie wyrzucą za podawanie linków... To pierwsza z trzech części, zobaczcie, naprawdę warto.




Ostatnio zmieniony przez Axxie 2015-04-20, 10:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
12 kroków
abyss 
i gaze into you



Wiek: 27
Dołączył: 03 Lut 2017
Posty: 468
Skąd: małopolskie

Wysłany: 2017-02-06, 23:13   

Tak sobie czytając trafiłem na ten temat (jest sprzed jakiegoś czasu, ale wisi tu i czytają ludzie). Trochę pojawiło się wątpliwości, ale to zrozumiałe, nie każdy (na szczęście!) musi nabywać takie doświadczenie. Zaznaczam z góry, że to co piszę jest tylko moją własną opinią wyrobioną na podstawie obserwacji, nie przedstawia oficjalnego stanowiska żadnej z grup "Anonimowych". Sam chodzę na mityngi NA, ale pracować z krokami nie pracuję (jeszcze?), nie wiem czy to dla mnie etc. Ale pewne elementy rozumiem dlaczego są zawarte w tym programie, jako, że niestety wiem jak ta choroba działa.
Szamanka napisał/a:
Nie podoba mi się pierwszy punkt. Człowiek nie ma przyznawać się do porażki i ślimtać tylko wziąść się w garść i to im szybciej tym lepiej. Nie ma miejsca na poddanie się nałogowi, przyznanie, że jest silniejszy nawet na chwilę.

Sam z tą bezsilnością miałem problem (ze zrozumieniem o co chodzi, bo z uznaniem jej myślę, że dalej często MAM problem - głupi mózg). Ile razy się słyszy od alkoholika "jak będę chciał to po prostu przestanę, ja mam silną wolę"? Moim zdaniem bardziej chodzi tu o to, że jako ćpun, alkus czy hazardzista nie jesteś w stanie panować nad piciem/braniem/graniem. Nie ma, że jedno piwko, bo dla Ciebie oznacza to powrót do miejsca wyjścia. Musisz uznać to, że jesteś chory, a swoich problemów nie rozwiążesz będąc tą samą osobą co jesteś. I dwa, często ludzie mówią "przecież sam sobie poradzę". W pewnym sensie, żeby szukać pomocy trzeba właśnie uznać tą bezsilność. W każdym innym aspekcie musisz być cholernie silny - ale siła nie polega na tym by się zaprzeć i przestać np. pić, ale żeby zacząć pracę nad sobą, nad swoim funkcjonowaniem w społeczeństwie.
Chochlik napisał/a:

Czy może chodzi z tym 'nie tylko dla wierzących', żeby zmienić ich przy okazji w wierzących?
Nie przemawia to do mnie kompletnie. Dobrze, że nie mam skłonności do uzależnień.
Rozwiewam Twoje wątpliwości, nikt tam nikomu nie narzuca żadnej wiary. Możesz być ateistą (sam jestem agnostykiem, żeby nie było), możesz być mudżahedinem walczącym o wolność swojego kraju czy buddystą. Z obserwacji wiem, że bardzo wiele ludzi chodzących na mityngi ma duży problem z "tym Bogiem". Raczej osoby stricte wierzące (w sensie katolików) są w mniejszości (mówię na podstawie NA i tych osób które znam). Ja też mam z tym problem, ale ja jako tą siłę wyższą widzę porządek świata, determinizm w naszej skali i indeterminizm w skali atomowej. Można nazwać to losem, whatever. Szczerze nikogo tam to nie obchodzi, zawsze Ci powiedzą, że dobrze, że jesteś i jesteś mile widziana (serio, to było dla mnie strasznie dziwne, przez jakiś czas myślałem, że trafiłem do sekty). Po prostu musisz wiedzieć, że od momentu zaprzestania przyjmowania substancji nie zawsze będziesz w pełni władz umysłowych, nie możesz polegać na swoim umyśle do końca, bo uzależnienie to choroba, która Cię oszuka. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Jedyną modlitwą jaka jest odmawiana przez członków takich grup jest "modlitwa o pogodę ducha" i myślę, że w jej treści zawiera się clue tego właśnie "boga" (btw. nie jest to modlitwa katolicka, ani żadna inna). Siła sprawcza ów "Boga" ma udzielić jedynie nam pogody ducha, żeby godzić się z tym czego nie możemy zmienić, odwagi by zmieniać to na co mamy wpływ i mądrości by odróżniać te jedne rzeczy od tych drugich. Czyli jeśli uznasz, że sam jesteś sobie siłą sprawczą to modlisz się o to do siebie, tyle ;)
Chochlik napisał/a:
Mnie też się nie podoba. Powinien brzmieć mniej więcej: "Przyznajemy, że jesteśmy uzależnieni"
"tak, jestem uzależniony i dlatego właśnie muszę brać, nic z tym nie zrobię, bo to mi pozwala funkcjonować, ogarniać uczelnię i swoje sprawy, po za tym wszystko ok i sobie radzę z pozostałymi problemami" tak ktoś kiedyś mówił... hmm... no tak... ja :) taki plottwist: nie było ok i sobie nie radziłem. Jakoś przyznanie się do uzależnienia mi w niczym nie pomogło.
Chochlik napisał/a:
Nigdy nawet nie udało mi się doczytać do tego miejsca. Za dużo religii.
Przepraszam, za małą dygresję, ale skąd u ateistów (właściwie antyteistów?) to wręcz alergiczne zacietrzewienie wobec słów "religia", "bóg"? Równie dobrze mógłbym napisać po przeczytaniu jakiegoś manifestu LGBT: "za dużo gejozy, nie dałem rady czytać" (to tylko jaskrawy przykład, nie jest tożsamy z moimi poglądami).
Cytat:
Jeśli ktoś jest niewierzący, np. ateista, to ciężko zrealizować te 12 kroków

Mimo wszystko da się. Tak sądzę po ludziach.
Chochlik napisał/a:
Czy poza ateistami istnieją inne rodzaje niewierzących? Są Wierzący, wątpiący, poszukujący i niewierzący, czyli właśnie ateiści.
No właśnie istnieją inne rodzaje niewierzących, jak chociażby agnostycy :)

Wiem, odnoszę się do postów sprzed paru lat, więc nie chodzi mi o jakąś dyskusję. Po prostu temat wisi i ktoś zawsze może przeczytać, a tutaj było raczej dużo spekulacji niż konkretów. Dużo lepiej, żeby ktoś trafił na mityng niż żeby stwierdził, że "kurde, faktycznie tam mówią o Bogu, kurde to nie dla mnie, polej Zdzichu". Aaaa... I jeszcze jedno. Te 12 kroków tyczy się głównie grup NA, AA itp. Ów grupy nie mają nic wspólnego z terapią. Nie ma tam psychologów, psychiatrów itp. To są spotkania osób uzależnionych z uzależnionymi, gdzie się wspierają nawzajem. Terapia to w ośrodku leczenia uzależnień, raczej nie spotkałem się z tym żeby gdziekolwiek stosowano 12 kroków po za mityngami. Nie jesteś gotów na terapię? Pójdź na mityng, tam nikt nie zapisze, że byłeś więc nie nabruździ Ci w papierach (jak się tego obawiasz), nikt tam do niczego Cię nie zmusi. Nie wiesz czy jesteś uzależniony? Też możesz przyjść na mityng otwarty (tzn. taki, w którym mogą uczestniczyć osoby nieuzależnione), sobie posłuchasz o tym co ludzie mówią o swoim uzależnieniu.




Więc nazywałem szczęściem nieodmiennie
to, co zadowoleniem było - z siebie.
I nawet teraz bardzo mi przyjemnie,
że tak we własnych wątpliwościach grzebię.
 
 
 
12 kroków
Lisa 



Wiek: 25
Dołączyła: 11 Sie 2017
Posty: 77
Skąd: Europa

Wysłany: 2017-08-22, 04:27   

12 kroków... Kilka razy omawiałam je na terapiach grupowych i miałam okazję wielokrotnie uczestniczyć w spotkaniach 2 grup AA, które na nich pracują. Podkreślę, że AA, NA i reszta ferajny nie są grupami terapeutycznymi i mają charakter grup samopomocowych. Prowadzący nie musi posiadać certyfikatu terapeuty uzależnień ani jakiejkolwiek szkoły terapeutycznej. Moi terapeuci truli mi głowę o mitingi, więc postanowiłam spróbować. Przynajmniej mogę sama przed sobą powiedzieć, że próbowałam. Niestety chyba nie jest to coś dla mnie. Zwyczajnie mierzi mnie wciskane tam co chwila słowo "Bóg". Wiem, że dodano "jakkolwiek go pojmujemy", jednak w moim odczuciu nie załatwia to sprawy. Jedna z moich terapeutek i sporo innych osób stwierdziło, że Siłę Wyższą/Boga można rozumieć bardzo szeroko np. jako terapię... Wydaje mi się to "trochę" naciągane. Wystarczy spojrzeć na wspomniany już w tym temacie krok 11. Błagam, przerobienie go na czysto świecki jednak mnie przerosło. :roll3: Naprawdę się starałam, ale wywołuje to u mnie pewną niezgodę. W jakimś stopniu chyba nawet rozumiem intencje twórców. W pewnym momencie leczenia zdałam sobie sprawę, że do zachowania trzeźwości potrzebne jest poddanie się pewnym zasadom i pokora, posłuszeństwo wobec "Siły Większej od nas samych". Dla mnie taką Siłą okazały się chociażby niezwiązane z 12 krokami zalecenia dla uzależnionych - unikanie towarzystwa osób nietrzeźwych, nietrzymanie alkoholu i innych środków psychoaktywnych w domu itp. Trzymając się nieszczęsnych odniesień do religii swego rodzaju przykazania. Praca na krokach odbywa się na spotkaniach grupy poprzez omawianie ich na forum oraz indywidualne rozmowy z tzw. sponsorem. Sponsor oznacza tutaj mentora, przewodnika, który czuwa nad podopiecznym, a szczególnie nad przerabianiem przez niego kolejnych kroków. Oczywiście nikt tutaj nikomu za nic nie płaci. ;) Mam znajomych, którzy przerabiają program 12 kroków ze sponsorem i bardzo to sobie chwalą. Mam również takich, który wspominają to dość boleśnie np. z powodu złamania abstynencji przez swojego mentora. Zalecane jest, aby sponsor miał co najmniej kilkuletni okres abstynencji oraz był tej samej płci co podopieczny. Obecnie moje drogi z AA i 12 krokami się rozeszły, za co w najbliższej przyszłości dostanę opierdziel. Trochę mierzi mnie przywiązanie grup AA i pokrewnych do tradycji i nazewnictwa z 12 kroków np. przewijające się słowo "Bóg". Mam wrażenie, że na wiele osób działa to odstraszająco, a dzielenie się doświadczeniami z innymi walczącymi z nałogiem bez wątpienia pomaga. Nie wykluczam jednak, że w chwili poważnego kryzysu zetknę się znowu z programem podczas spotkania AA lub NA. Zrobię to ze względu na chęć przebywania z osobami zmagającymi się z uzależnieniem, a nie dla rozważań nad krokami.
Jeśli za Siłę Wyższą podstawić terapię, to w bardziej optymistycznym wariancie usytuowałabym siebie na kroku 5.




Może i trzeba mnie wyprowadzać na smyczy, ale nigdy nie gryzę bez powodu / Lisa
 
 
12 kroków
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.1 sekundy. Zapytań do SQL: 14