Rejestracja
Rejestracja
Autoagresywni Strona Główna
  Użytkownik: Hasło:



Poprzedni temat «» Następny temat
Motywacja do skończenia
Autor Wiadomość
aga_myszka 
jednostka urojona



Wiek: 28
Dołączyła: 19 Gru 2009
Posty: 5099
Skąd: mazowieckie

Wysłany: 2010-01-07, 14:42   Motywacja do skończenia

Od dawna myślałam nad tym tematem. Dlaczego walczycie z autoagresją? Dlaczego chcecie wygrać? Co, a może kto motywuje Was do walki? Walczcie dla siebie czy dla innych? Piszcie o wszystkim na ten temat :)



Ostatnio zmieniony przez 2011-12-01, 11:31, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Motywacja do skończenia
Tracy
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-07, 15:03   

W autoagresji w 99,999(9)% przypadków brak jest logiki i to jest mój jedyny powód do walki (przy okazji całkiem dobry i skuteczny). Walczę tylko dla siebie i wszelkie jęczenie innych w tej materii (nie rób bo...) do mnie nie dociera.



 
 
Motywacja do skończenia
calendula
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-07, 22:33   

Ja walczyłam, bo obiecałam mojemu byłemu. A teraz, bo cięcie się nic nie zmienia i jest bez sensu.



 
 
Motywacja do skończenia
kokosowa
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-09, 16:25   

skończyłam, bo musiałam. przyciśnięto mnie dość poważnie i dzięki temu zobaczyłam, że faktycznie da się żyć bez tego. zdarza się, że wracam do żyletki, ale doraźnie. boję się blizn. boję się krwi. boję się ukrywania. nie chcę już więcej... po prostu.



 
 
Motywacja do skończenia
Niente 



Wiek: 24
Dołączyła: 10 Sty 2010
Posty: 442
Skąd: śląskie

Wysłany: 2010-01-10, 17:45   

O, dzięki Agnieszko że odtworzyłaś mój stary temat z tamtego forum :)

Przypomnę że na tamtym temacie była rozmowa o tym ze nie robię tego ze względu na przyjaciela,bo obiecałam.
Każdy mi mówił że głupia jestem ze powinnam to zrobić dla siebie.
Nie żałuję.
Dobrze zrobiłam nie słuchając ich.
Ostatnio się ugięłam i obcięłam nożyczkami 2 mm skóry.
Niby nic.
Ale powiedziałam mu.
Powiedział że zrobiło mu się przykro ale nie ma ludzi nie popełniających błędów i ze więcej warci są ci, którzy popełniają i ich żałują niż ci, co nie robią tego wcale.
Bardzo mi pomógł.
I nie chcę już się ciąć. Po prostu nie czuję się dobrze tnąc się.
Poszłam do p. psycholog. Powiedziała, że dobrze zrobiłam. Bo jakaś motywacja.

lit. int.
edit by Sadu




Ostatnio zmieniony przez 2010-01-10, 22:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Motywacja do skończenia
aga_myszka 
jednostka urojona



Wiek: 28
Dołączyła: 19 Gru 2009
Posty: 5099
Skąd: mazowieckie

Wysłany: 2010-01-10, 19:20   

Niente napisał/a:
Agnieszko

Jestem Aga i tego się trzymajmy :evil:

Dla mnie motywacją jest to, że cięcie się jest ZŁE, a ja nie chcę robić złych rzeczy. Chcę być dobrym człowiekiem, a cięcie się mi w tym przeszkadza. Po drugie, są osoby, którym chyba nawet bardziej niż mnie zależy, żebym z tego wyszła.




:myszka:
 
 
Motywacja do skończenia
Sadist 
BPD



Wiek: 23
Dołączyła: 18 Sty 2010
Posty: 3824
Skąd: łódzkie

Wysłany: 2010-01-18, 09:21   

Podobnie jak calendula, obiecałam chłopakowi...
A zawiodłam go już tyle razy, że nawet nie chcę patrzeć na żyletkę.
Jest moją motywacją chociaż zbyt mocno mnie 'motywuje'.
Ale takie stawianie warunków typu: 'Jeżeli się potniesz, nie będę z Tobą...', takie warunki skutkują. Nie tnę się już kilka miesięcy.




 
 
Motywacja do skończenia
Rycerz_Smutnego_Oblicza
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-18, 11:55   

Ja dla kobiety, z którą się później ożeniłem... a teraz, w dobie rozwodu. boje się że jak do tego wrócę to już nie wyjdę z tego nałogu. i tyle.



 
 
Motywacja do skończenia
bella
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-18, 17:51   

czasem w życiu wydaje mi się, ze mam powód
ale teraz kompletny brak motywacji
brakuje mi wsparcia
kogoś obok mnie, kto by mi pomógł
tak jak Against dokładnie czuję... tylko aa jest zawsze koło mnie, niezawodna...




 
 
Motywacja do skończenia
BlackLily 



Wiek: 35
Dołączyła: 25 Sie 2010
Posty: 412
Skąd: mazowieckie

Wysłany: 2010-08-25, 18:31   

a ja niestety nie mam motywacji :(
myślę, że to super, że (niektórym z Was) udało się przestać. i oby nikt nowy nie zaczynał w ogóle.
ale ja niestety nie mam motywacji.
teraz się nie tnę, bo lekarka powiedziała, że myśli o szpitalu dla mnie. i od ostatniej wizyty (zeszły czwartek) 'zdarzyło się' tylko raz (no cóż, wizyta u rodziców...etc)
ale brak mi tego. gdyby nie to, że szpital w Polsce to chyba okropne miejsce, dalej bym się cięła. i to jak.
już nie będę się rozwodzić nad myślami, jakie mam, bo to mogłoby nie daj Boże komuś coś przypomnieć. ale, o cholera, jak tęsknię... jak tęsknię... :( :(




Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
 
 
Motywacja do skończenia
Lorgu
[Usunięty]

Wysłany: 2011-05-02, 02:15   

Motywacja do skończenia
U mnie autoagresja trwa już dobrych kilka lat (ok 7) i motywacja na każdym etapie była inna.
Na początku w ogóle było jej brak- myślała: jeśli tylko będę chciała przestać, to przestanę. Na razie nie chcę z tym skończyć, bo w zasadzie to nie mam żadnego problemu tej natury. Jak ja się myliłam...:(
Dzisiaj moja motywacja wygląda następująco: chciałabym nie chcieć się ciąć, ale nie wiem czy próbuje z tym skończyć dlatego, że rzeczywiście uważam to za problem, czy z powodu brzydkich blizn które piętnują mnie jako nienormalną. Słuchajcie, Wy też tak macie, że tyle w Was sprzeczności??? Z jednej strony pragnę zerwać z tym nałogiem bo wuem, że mnie niszczy itp., z drugiej jednak gdybym miala czarodziejska masc na blizny i penik, ze sie nie zabije to z mila checia przesadzilabym. O tak, mary mi sie przesadzenie, zbyt mocne poranienie wlasnego ciala- na szczescie opinia innych, zwlaszcza bol najblizszych patrzacych na blizny sprawia, ze sie jakos kontroluje.

[ Dodano: 2011-05-02, 02:26 ]
Wiem jednak, ze jeśli coś strasznego by się stało w moim życiu np. śmierć rodzica, to z pewnością uciekłabym do takiej formy radzenia sobie.
Wiecie czego pragnę najbardziej w aspekcie autoagresji: tego, by nie lubić bólu.
Nie chce lubić bólu!!! Tak trudno rozstać się z tym, co się lubi, co w twoim mniemaniu Ci pomagało, co towarzyszyło Ci przez lata...
Co za ironia: siedzę przed monitorem komputera, trochę sobie popłakuję z powodu własnej głupoty. Jak można było doprowadzić się do takiego stanu, w którym wyjście z sytuacji jest kilka razy trudniejsze z racji kilkuletniego wzmacniania niezdrowego nawyku??? I zamiast wziąć się w garść, ja jeszcze pogłębiam swój stan- bo wcale nie wyszłam z autoagresji???




 
 
Motywacja do skończenia
Scarlet Halo
[Usunięty]

Wysłany: 2011-05-02, 16:32   

Witaj Lorgu, mi autoagresja towarzyszy nie kłamiąc już połowę życia i perspektyw na skończenie z tym nie widać mimo leków i terapii. Początkowo również nie widziałam w tym problemu... kiedy dotarło do mnie, że coś jest nie tak chciałam skończyć, ale mimo paromiesięcznych przerw zawsze wracałam do samookaleczeń. Teraz wiem, że postrzegam je jako integralną część własnego ja i nie potrafię z tego zrezygnować... chciałam, próbowałam wypełnić w sobie to miejsce które zajmuje autoagresja, ale nie udało mi się... nie znalazłam nic poza pustką. Czuję, że będę to robić do śmierci. Blizny nie są dla mnie motywacją - po tylu latach mam ich wystarczająco dużo bym nigdy już nie mogła pokazać się w pracy czy wśród obcych w krótkim rękawku. Czy się będę okaleczać czy nie, to dowody mojego zaburzenia pozostaną ze mną na zawsze, więc równie dobrze mogę dalej to robić... nic już nie zmienię. Jest za późno.



Ostatnio zmieniony przez Scarlet Halo 2011-05-02, 16:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Motywacja do skończenia
Izabela Sieńko.
[Usunięty]

Wysłany: 2011-06-10, 20:05   

cześć, niedawno dowiedziałam się o tym portalu Autoagresywni.pl, założyłam sobie konto, ponieważ mam 13 lat, a już od ponad roku, walczę z agresją, zdarzało mi się, podcinać żyły, łykać duże ilości tabletek, dość niedawno straciłam chłopaka, i po raz kolejny to zrobiłam, niestety przyszedł taki czas, że rodzice to zauważyli, starałam się kryć to bandażem i kłamaniem w żywe oczy, że zbiłam sobie rękę, na wf-ie czy coś w tym stylu, ale dłużej nie dałam rady. Jak myślicie, co mogłabym zrobić,aby do tego nie wracać ? Czy to już jest uzależnienie ? Bardzo chciałabym przestać to robić, bo to jest bolesne, ale nie umiem, gdy mam jakiś problem nic innego do głowy mi nie przychodzi jak tylko, wziąć żyletkę i "pochlastać" się po ręce. Pomóżcie, proszę, będę wdzięczna.: )



 
 
Motywacja do skończenia
Imogene 



Dołączyła: 15 Mar 2011
Posty: 164
Skąd: Zabrze

Wysłany: 2011-06-11, 08:00   

Izabela Sieńko., :tuli: Walka w samotności jej trudna. Masz przyjaciół? Rodzina Cię wspiera, rozumie? Psycholog również potrafi zdziałać cuda..
___
Wiecie co ostatnio mnie motywuje? Spotkania z osobami z internetu. Nie wiem na ile to wypali, ale wiem że dlatego warto się starać =). Po wakacjach oczywiście czar pryśnie, ale na razie daję radę. Miło tak poznać na przykład internetową przyjaciółkę..




Tak to już bywa, że kiedy człowiek ucieka przed swoim strachem, może się przekonać, że zdąża jedynie skrótem na jego spotkanie.
 
 
 
Motywacja do skończenia
Scarlet Halo
[Usunięty]

Wysłany: 2011-07-22, 19:33   

Mercy napisał/a:
To mi już nie pomaga :)

Mi niby też nie... ale ja niestety tęsknię za czasem kiedy pomagało... za uczuciem, które pozostawiało po sobie... i ostatnio zdarzyło mi się znów to zrobić i choć nie pomogło, nie dało tego czego oczekiwałam, wciąż w mojej pamięci jest wspomnienie, uczucie, którego pragnę, którego szukam i nie potrafię znaleźć... ani w tym... ani w niczym innym. I jakaś część mnie wciąż wierzy, że gdy zrobię to dostatecznie mocno... to odnajdę to czego potrzebuję. Ta część mnie nigdy nie będzie w stanie się z tym rozstać... a cała reszta nie ma motywacji do walki... bo cała reszta nie potrafi już niczego pragnąć.




 
 
Motywacja do skończenia
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.07 sekundy. Zapytań do SQL: 13