Rejestracja
Rejestracja
Autoagresywni Strona Główna
  Użytkownik: Hasło:



Poprzedni temat «» Następny temat
Korelacja między samotnością a moralnością.
Autor Wiadomość
UniqueOrgasm 



Wiek: 29
Dołączył: 07 Lip 2017
Posty: 6
Skąd: wielkopolskie

Wysłany: 2017-07-07, 23:06   Korelacja między samotnością a moralnością.

Przyczyn za sprawą których jestem samotny znajdzie się kilka. Począwszy od wyglądu zewnętrznego, poprzez introwertyczną naturę, aż po (prawdopodobnie) przesadną moralność. Na tym ostatnim chciałbym skupić swoją uwagę i poznać Wasze zdanie. Moralność dla każdego z nas może oznaczać odrobinę coś innego, ale mniej więcej wszyscy wiemy o co chodzi. Podejrzewam, że moje wymagania względem moralności dziewczyn są zbyt wysokie. Aby zobrazować to lepiej przytoczę przykład sprzed dwóch dni. Mam w pracy koleżankę, z którą współpracuję od początku maja. Ostrzyłem sobie zęby na nią albowiem jest wolna, dość ładna, szczupła i całkiem miła. Przedwczoraj jednak totalnie się do niej zniechęciłem podczas rozmowy o wieczorze panieńskim jej koleżanki. Zastanawiała się gdzie załatwić striptizera, który zabawiałby 14 dziewczyn przez około 4 godziny i między wierszami palnęła coś, że musi być super przystojny bo dla jej koleżanki która ma wyjść za mąż będzie to ostatnia okazja na skok w bok. Zareagowałem pytaniem - czy wie co to w ogóle jest skok w bok? Opowiedziała, że tak pogrążając się jeszcze bardziej tłumacząc mi, że po ślubie to już tak nie bardzo ale przed to jeszcze jest okej i przecież jej narzeczony i tak by się nie dowiedział. Taki tok rozumowania zmroził mi krew w żyłach. Niby to tylko słowa, ale jeśli ona oraz wiele innych dziewczyn myśli podobnie to mi ręce opadają... W takich sytuacjach mam wrażenie, że kompletnie nie pasuję do tego świata. Jest to tylko jeden z wielu przykładów gdzie mój system wartości i moralność okazują się być barierą oddzielającą mnie od płci przeciwnej. Podobnie reaguję gdy dowiaduję się, że dziewczyna wolałaby ocalić zwierzę niż człowieka bo zwierzęta są dla niej ważniejsze, kiedy wykaże się brakiem tolerancji dla mniejszości seksualnych, wyznawców innych religii czy przedstawicieli innych narodowości. Wszystkiego nie sposób wymienić. Sam uważam siebie za człowieka o wielkiej empatii, wiernego do granic, angażującego się całym sercem i nie ukrywam, że oczekuję tego samego. Z wieloletniego doświadczenia dochodzę jednak do wniosku, że to za dużo. Nie wiem czy to kwestia typu "takie mamy czasy"? Czy to nieograniczony dostęp do internetu, seriale i komedie romantyczne, reklamowe wzorce piękna, etc. tak zepsuły moralność dziewczyn? Czy powinienem odpuścić (wyjąć kij z tyłka) i znaleźć pierwszą lepszą licząc się z tym, że nie będzie między nami porozumienia w kwestiach moralnych, że prędzej czy później zdradzi? Presja otoczenia na to by mieć partnerkę jest mocna, ale strach chociażby przed zdradą jeszcze większy.



 
 
 
Korelacja między samotnością a moralnością.
CzarneOceany20 


Wiek: 23
Dołączył: 29 Maj 2014
Posty: 177
Skąd: wielkopolskie

Wysłany: Wczoraj 0:46   

Ciekawy temat, ze swojej strony mogę powiedzieć, że nie za bardzo da się wyjąć z dupy tego kija, skoro go tam masz mając 29 lat.

Zaczyna się tak. Jesteś dzieckiem, zasady moralne wpajane są Ci przez rodziców (rodzinę ogólnie), nauczycieli, innych dorosłych. Funkcjonujesz tak do nastoletniości po to, żeby nagle dowiedzieć się, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Tzw. "dojrzewanie" poza zmianami hormonalnymi związanymi z kwestiami płciowymi, posiada drugą część, która jest zdecydowanie gorsza i tak naprawdę to ta część powoduje to, co nazywane jest "nastoletnim buntem". Otóż dziecko, które ma w głowie zasady moralne wpojone przez starszych, nagle dowiaduje się, że nikt tych zasad nie respektuje, łącznie z ludźmi, którzy go tych zasad nauczyli. To tarcie między sprzedaną wersją rzeczywistości a faktycznym jej stanem jest mocne, tym mocniejsze, im bardziej spostrzegawczy jest nastolatek. W tym momencie można chyba przyjąć tylko tryb 0 albo 1. Dajmy na to, że tryb 0 będzie trybem akceptacji faktycznej wersji rzeczywistości, gdzie nie obowiązują zasady moralne wpojone nam za dzieciaka. To powoduje, że jest nam łatwiej, a jeśli sami zaczniemy łamać te zasady będziemy mieli w życiu z górki. Zwłaszcza w związkach jak i w pracy. Jeśli jednak pozostaniemy w trybie 1 - posiadaniu twardego kręgosłupa moralnego - mamy przechlapane. Znaleźć kogoś innego w trybie 1 graniczy z cudem, bo przecież nikt nie chce uprzykrzać sobie życia. Kiedy się uda - brawo, ale kiedy nie - masz 29 lat i piszesz taki post. Tak to widzę, to moja teoria, którą sobie naprędce wymyśliłem i wydaje mi się bardzo zbieżna z tym, co widzę dookoła.

Mała dygresja - nigdy nie było lepiej. Argument "lepszej przeszłości" jest równie, jeśli nie bardziej wadliwy niż argument "to, co naturalne, jest dobre".




  
 
 
Korelacja między samotnością a moralnością.
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.04 sekundy. Zapytań do SQL: 12