Żeby wyrobić sobie opinię muszę to zobaczyć, przykro mi. Szczuje, szczuje, tylko tobie się te 'podteksty' podobaja, wiec nie zauważasz.
Miałem na myśli nie oglądaj więcej razy niż jeden. Wiadomo, że trzeba coś zobaczyć by mieć jakąś opinię. Nie zauważam, bo nic nie przykuwa tam mojej uwagi na tyle bym to zauważył i uważał to za zajebiste, prócz podkładu muzycznego.
piec0 napisał/a:
Muzyczka wesoła, ładna Pani śpiewająca i te "jajo" to niegroźne podteksty, które są dla poniektórych takie straszne i okropne, że chce mi się śmiać
Nie są ani straszne, ani okropne, tylko żałosne...
Nie są ani straszne, ani okropne, tylko żałosne...
I tanie. Skierowane, podobnie jak wspomniana przez Chochlika kampania chyba do specyficznej grupy docelowej.
Poza tym, jest różnica pomiędzy czymś wesołym a zabawnym, przyprawiającym o śmiech. Jeszcze gdzie indziej leży coś, co jest śmieszne. Śmieszne nie musi znaczyć zabawne.W tym przypadku właśnie żałosne, żenujące, niskie.
Nie odwracaj kota ogonem , to nie ja się zacząłem burzyć o robienie jakiś kurew, czy szczucie cyckiem.
Mój post wyglądał tak na temat tej piosenki.
"Kurwa my slowianie, sa dla beki, a nie do tego zeby patrzec i mowic ze to najpiekniesza rzecz jaka widzialem w zyciu do chuja waclawa. Smiechy hihy chuj do cipy, chuj do lapy dla fajtlapy, chuj do japy wiejskiej szmaty."
Sorry za przekleństwa ale to cytat, żeby nie było, że coś zmyślam. A po tym poście wyście zaczęli mówić o dziwnych rzeczach.
[ Dodano: 2013-12-16, 13:04 ]
Mustela Nivalis napisał/a:
Poza tym, jest różnica pomiędzy czymś wesołym a zabawnym, przyprawiającym o śmiech. Jeszcze gdzie indziej leży coś, co jest śmieszne. Śmieszne nie musi znaczyć zabawne.W tym przypadku właśnie żałosne, żenujące, niskie.
Co nie znaczy, że wybuchłem śmiechem i sobie potańczyłem bo muzyka wpada w ucho.
Jak się śmieję to znaczy, że to jest śmieszne dla mnie. A z jakiego powodu się śmieję to zostawiam dla siebie bo to moja prywatna rzecz.
I tanie. Skierowane, podobnie jak wspomniana przez Chochlika kampania chyba do specyficznej grupy docelowej.
Albo po prostu koleś myślał, że swoją mierną piosenkę sprzeda za pomocą biustu... ale mierności tego nagrania to nawet sylikony pani Anderson nie zdołałyby zatuszować.
Albo po prostu koleś myślał, że swoją mierną piosenkę sprzeda za pomocą biustu... ale mierności tego nagrania to nawet sylikony pani Anderson nie zdołałyby zatuszować.
Nie wnikam i wali mnie co on chciał Ważne co zobaczyłem i to że wybuchłem śmiechem. Oczywiście dla mnie.
[ Dodano: 2013-12-16, 13:07 ]
Emaleth napisał/a:
piec0 napisał/a:
Smiechy hihy chuj do cipy, chuj do lapy dla fajtlapy, chuj do japy wiejskiej szmaty.
I ten tekst nie jest ani odrobinkę, ani ciut ciut seksistowski... i nie "szczuje cycem"
To było w temacie gdzie można przeklinać, i sobie poprzeklinałem bo tam mogę, prawda?
Ja akurat nie biorę aż tak do siebie jakże inteligentnego "przekazu" tej tam piosenki. Pomijając stylistykę i wszelkie muzyczne aspekty uprzedmiotowienie kobiety, które ewidentnie ma tam miejsce mnie osobiście nie rusza. Bardziej widzę to jako odniesienie bezpośrednio do występujących tam pań. Nie chcę być lakoniczna, ale nie utożsamiam się z "cycatą" panią ucierającą masło. Może to kwestia rozbieżności, jednak daleko przeciętnej Polce do takiego obrazu (i nie jest to bynajmniej negatywne) po prostu zbyt dużo wyolbrzymień - dosłownych i przenośnych^^ sprawiło, że jestem zupełnie odcięta od myślenia o tym utworze jako przejawu manipulacji i wykorzystania wizerunku kobiety.
A wracając do tematu równouprawnienia i feminizmu - chyba jestem jedyną kobietą jak na razie która jest przeciwna tym dwóm zjawiskom, a przynajmniej części ich elementów.
Nie chodzi o wulgaryzmy, tylko o nazywanie kobiety właśnie 'szmata', czyli prostytutka, co jak twierdziłeś wyżej nie ma tu miejsca. Przeczysz sam sobie. Mógłbyś powiedzieć to bez ani jednego wulgaryzmu i też by było obraźliwe.
Mój szef ostatnio zabrał mi jedno zadanie, bo "chłopak będzie się lepiej znał na kosztorysie budowlanym niż dziewczyna, chociaż nie ma żadnego przeszkolenia". Patrz - zero wulgaryzmów, a seksizmem aż kipi.
To było w temacie gdzie można przeklinać, i sobie poprzeklinałem bo tam mogę, prawda?
Jakbyś napisał... "penis do pochwy, penis do łapy (...), penis do jamy ustnej wiejskiej latawicy" to nadal by było seksistowskie i pełne "szczucia cycem".
Ja akurat nie biorę aż tak do siebie jakże inteligentnego "przekazu" tej tam piosenki. Pomijając stylistykę i wszelkie muzyczne aspekty uprzedmiotowienie kobiety, które ewidentnie ma tam miejsce mnie osobiście nie rusza. Bardziej widzę to jako odniesienie bezpośrednio do występujących tam pań. Nie chcę być lakoniczna, ale nie utożsamiam się z "cycatą" panią ucierającą masło. Może to kwestia rozbieżności, jednak daleko przeciętnej Polce do takiego obrazu (i nie jest to bynajmniej negatywne) po prostu zbyt dużo wyolbrzymień - dosłownych i przenośnych^^ sprawiło, że jestem zupełnie odcięta od myślenia o tym utworze jako przejawu manipulacji i wykorzystania wizerunku kobiety.
A wracając do tematu równouprawnienia i feminizmu - chyba jestem jedyną kobietą jak na razie która jest przeciwna tym dwóm zjawiskom, a przynajmniej części ich elementów.
Dokładnie, ja tą piosenkę mam też głęboko gdzieś. Ale nie mogłem się powstrzymać by coś napisać od siebie w temacie o tej piosence.
[ Dodano: 2013-12-16, 13:11 ] Emaleth, Było by ? chyba tylko dla Ciebie....
A wracając do tematu równouprawnienia i feminizmu - chyba jestem jedyną kobietą jak na razie która jest przeciwna tym dwóm zjawiskom, a przynajmniej części ich elementów.
axellya napisał/a:
A wracając do tematu równouprawnienia i feminizmu - chyba jestem jedyną kobietą jak na razie która jest przeciwna tym dwóm zjawiskom, a przynajmniej części ich elementów.
Rozwiń.
Ja bym tego nie robił bo dostaniesz osta..... za wyrażanie swojej opinii.....
wróć dostaniesz a później Ci skasują, jak mi właśnie.
Dobra żarcik. Dzięki za usunięcie. A jednak mam coś mi źle wyświetliło.
Ostatnio zmieniony przez 2013-12-16, 13:15, w całości zmieniany 2 razy