Rejestracja
Rejestracja
Autoagresywni Strona Główna
  Użytkownik: Hasło:



Poprzedni temat «» Następny temat
Emigracja

Co myślisz o wyjeździe z Polski?
Już wyjechałem/am, chcę zostać na stałe
15%
 15%  [5]
Wyjechałem/am, ale chcę wrócić do Polski w przyszłości
0%
 0%  [0]
Planuję wyjazd w przyszłości
40%
 40%  [13]
Chcę zostać w Polsce
40%
 40%  [13]
Wyjechałem/am i wróciłem/am.
3%
 3%  [1]
Głosowań: 32
Wszystkich Głosów: 32

Autor Wiadomość
Morgenstern 


Wiek: 40
Dołączyła: 24 Gru 2025
Posty: 302
Skąd: Europa

Wysłany: 2026-01-12, 10:48   

No jakbys zgadla. Chociaz tyle, ze jestem na polnocy, wiec w tej bardziej 'nowoczesnej' czesci kraju.

Jezdzisz czasem autobusami miejskimi? Mam wrazenie, ze Niemcy sa uczeni w szkole, ze jak drzwi sie otwiorza na przystanku, wszyscy chetni wysiada, to zanim sie zamkna nalezy wstac i dopchac sie do drzwi, jesli sie wysiada na kolejnym i caly czas do docelowego przystanku przejechac na stojaco nawet jesli sie jest jednonoga staruszka.

Ostatnio mialam zabawna sytuacje.Siedzialam od okna, a obok mnie siedzial gosc z duza walizka (chyba na lotnisko jechal) i zapytal na ktorym przystanku wysiadam. Powiedzialam mu nazwe, on sprawdzil na wyswietlaczu, ze to JUZ za 2 przystanki, wiec wstal i kiwal sie z ta waliza, przez te 2 przystanki mnie 'wypuszczajac', a ja niedobra wstalam dopiero gdy autobus podjechal na wlasciwy przystanek. Potem usiadl z powrotem tam gdzie wczesniej siedzial.




 
 
Emigracja
Maze 



Dołączyła: 17 Lut 2021
Posty: 1011
Skąd: Europa

Wysłany: 2026-01-12, 20:14   

Morgenstern, mnie wywiało na bawarską wieś, gdzie niechęć nawet do takich wynalazków jak kasy samoobsługowe jest spora ;) .

Co do autobusów, jeżdżę bardzo rzadko, więc nie zaobserwowałam ;) .




 
 
Emigracja
Morgenstern 


Wiek: 40
Dołączyła: 24 Gru 2025
Posty: 302
Skąd: Europa

Wysłany: 2026-04-01, 18:51   

'Niemiecka wydajnosc' jest w praktyce rownie wydajna, jak 'niemiecka punktualnosc' jest punktualna. Czyli wcale.

Mialam wypadek w pracy. Nic szczegolnego - nie zauwazylam schodka, upadlam i sobie glupi ryj rozwalilam. Zgodnie z procedurami zadzwonilam do szefa, a ten przyjechal na miejce wypadku, obejrzal mnie, felerny stopien, wypytal o wszystko i zglosil to 'dalej'. Po tym jak szef byl uprzejmy opisac calosc zdarzenia i wyslac (zapewne nie tylko) do Berufsgenossenschaft* poszlam do lekarza w BG Ambulanz**, gdzie mnie ponownie wypytano o wszystkie szczegoly zdarzenia i doznane obrazenia. Dali mi tez skierowanie do dentysty, bo sobie troche ukruszylam zeby, ale w historii, o ktorej chce pisac to akurat nieszczegolnie istotne.

No to BG dostalo 2x (od firmy i od lekarza) wszystkie informacje o wypadku. I dzisiaj sobie wracam do domu, a w skrzynce gruba koperta. Otoz przyslali mi ankiete do wypelnienia dotyczaca... szczegolow wypadku. Dokladnie to, co juz dostali dwa razy. Policzylam - dokladnie 38 kartek (slownie: trzydziesci osiem. Kartek. Nie stron. Kartek). Wszystko napisane tak, zeby jak najbardziej nadecie i skomplikowanie to brzmialo. Zamiast 'prosze opisac wypadek' jest cos w stylu 'prosze szczegolowo opisac zdarzenie, ktore doprowadzilo do pojawienia sie u pani dolegliwosci bolowych i innych w obrzasze kolan'. A tak, bo w ogole przyslali mi w tym liscie dwie ankiety! Jedna dotyczy wypadkujako takiego, a druga 'uszkodzenia kolan'.

Co wiecej nie dalej jak 2 dni temu dostalam od szefa ich numer telefonu. Po co? Otoz poza ryjem uszkodzilam tez zegarek i ponczochy (na kolanie, oczywiscie. To chyba dlatego dostalam ankiete o kolanach), wiec mam wyslac do BG rachunki za naprawe zegarka i nowe ponczochy. Nie moze mi sam tego zwrotu zalatwic, bo 'to moja szkoda, nie jego', nie moze mi podac maila ani nawet adresu pocztowego na jaki mam wyslac te rachunki, bo tego adresu nie ma (jak wiemy w ogolnoswiatowej firmie zatrudniajacej grube tysiace ludzi jestem pierwsza, ktora miala wypadek i firma tegoz adresu nigdy na oczy nie widziala). Musze zadzwonic***. BO TAK JUZ JEST! Po co? Zeby instytucje, ktorej jedynym sensem istnienia jest zajmowanie sie wypadkami w pracy poinformowac, ze wysle im rachunek za szkody poniesione w wypadku w pracy. Logiczne. Bez tego by na pewno ataku paniki dostali, bo sie nie spodziewali ze cos do nich przyjdzie, biedne misie.

Jakby tego bylo malo, to w pismie dolaczonym do ankiety strasza mnie konsekwencjami prawnymi, jesli ankiety nie wypelnie oraz kaza chyba w 5 miejscach w ankiecie wpisac numer telefonu w razie jakby musieli jeszcze mnie o cos dopytac, bo nie dosc dokladnie wsyzstko opisze lub cos sie nie bedzie zgadzalo we wszystkich 3 lub 4 wersjach opisz zdarzenia.

Coz, przynajmniej zapewniaja dzieki takim procedurom bardzo duzo miejsc pracy. Zbednych, ale kogo to obchodzi, prawda? Podatnik wytrzyma.

---
*Berufsgenossenschaft - nieistniejacy w Polsce panstwowy organ/ubezpieczalnia, ktorego jedynym celem istnienia jest zajmowanie sie wypadkami w pracy... hmm... moze cos jak ZUS, ale zajmujacy sie tylko wypadkami w pracy?
**BG Ambulanz - skrot od Berufsgenossenschaft Ambulanz. Rodzaj przychodni, ktory zajmuje sie tylko... tak, zgadliscie, wypadkami w pracy. Jesli wypadek nie byl na tyle powazmy, zeby trafic do szpitala, to sie tam idzie do ichniego 'chirurga wypadkowego', ktory czlowieka oglada, zadaje mnostwo pytan i wypelnia mase papierow.
***Nienawidze dzwonic. Zwlaszcza do obcych Niemcow. To moj 3. jezyk, wiec komunikacja w nim idzie mi jeszcze gorzej niz po polsku. No i uwazam to za strate czasu i zasobow wszystkich zainteresowanych stron.




 
 
Emigracja
Maze 



Dołączyła: 17 Lut 2021
Posty: 1011
Skąd: Europa

Wysłany: 2026-04-01, 21:55   

Morgenstern, poczekaj na przelew. Tylko nie wstrzymuj oddechu :lol: . Ja mój Verletztengeld od BG otrzymałam po ośmiu miesiącach od wypadku w drodze do pracy. Już zdążyłam zapomnieć, że mi cokolwiek wiszą :D .



 
 
Emigracja
Morgenstern 


Wiek: 40
Dołączyła: 24 Gru 2025
Posty: 302
Skąd: Europa

Wysłany: 2026-04-02, 17:32   

Wyrazilam dzisiaj w pracy ubolewanie nad koniecznoscia wypelniania tego. Wszyscy wokol wyrazili zrozumienie, a jeden z kolegow nawet zaproponowal, ze mi pomoze to wypelniac, bo to jest napisane wszystko w 'Behördedeutsch', czyli urzedniczym belkotem.


<<< Dodano: 2026-07-26, 09:55 >>>


Dostalam z przydzialu 'tandem'*, czyli osobe, ktorej mam za zadanie ulatwic zaaklimatyzowanie sie w nowym kraju, a najlepiej w ogole sie z tym kims zaprzyjaznic. Tandem okazal sie kobieta z Polski i po pierwszym spotkaniu sadze, ze mamy sporo wspolnych tematow i raczej sie dogadamy.

Jednym z tych tematow sa planszowki, wiec pomyslalam, ze moznaby sie spotkac we 4 (tj. z naszymi 'polowkami') i sobie pograc. No i moj entuzjazm wyparowal po sekundzie, bo:
Moja zona nie zna angielskiego,
Tandem nie zna niemieckiego,
Tandemowa polowka nie zna polskiego,
A ja znam wszystkie 3, a polski nawet prawie na poziomie A2!

Tyle czasu, energii i pieniedzy zostalo przepalone na moja nauke jezykow i nadal nie jestem w stanie zorganizowac 'kameralnej kolacji przy swiecach'**. To az smieszne.

---
*Co to jest i jak dziala, to temat na oddzielny post.
**Z wyrazami szacunku, Hiacynta.




 
 
Emigracja
Maze 



Dołączyła: 17 Lut 2021
Posty: 1011
Skąd: Europa

Wysłany: 2026-08-05, 13:34   

W najbliższym czasie czeka mnie powrót z emigracji do Polski i zastanawiam się, czy to w ogóle można rozważać w kategorii powrotu... Tyle wydarzyło się w kraju i na świecie, kiedy ja byłam gdzie indziej, że nie wiem, czy ja wracam do tego samego miejsca, czy re-emigruję gdzieś, gdzie już kiedyś mieszkałam.



 
 
Emigracja
Morgenstern 


Wiek: 40
Dołączyła: 24 Gru 2025
Posty: 302
Skąd: Europa

Wysłany: 2026-08-05, 16:53   

Ja juz po 2 latach sie czulam w Polsce obco, wiec w pelni rozumiem emigracje z emigracji.

Tymczasem mialam dziwaczna sytuacje w pracy. Na porannym zebrnaiu szefowa walnela dlugi monolog, ktory jak zwykle mozna by bylo zmiescic w jednym zdaniu.
-nie zostawiajcie juz Rüben na recepcji. Rezygnujemy od dzisiaj z tej zasady.
Przez caly monolog powtarzala slowo Rüben i ja nie mialam pojecia o co chodzi, bo wszystkie rzeczy, ktore zostawiam na recepcji maja jakies nazwy i sa one mi znane. Uznalam, zd to jakas gwara, dialekt, slang czy cos takiego, bo slowo Rüben znane jest mi jako... rzepa. Slownik tez nie pomogl w kwestii rozwiklania zagadki.
-eee, Jenny, bo ja nie rozumiem. czego mam nie zostawiac na recepcji? rzepy?
- Nie Rüben, tylko Rüben.
zero roznicy uslyszalam miedzy tymi slowami.
-czyli ze co?
-to jest eee... jak odsylasz poczte z powrotem.

I poszla. A ja zostalam zbita z tropu i tak stoje, bo nadal nie mam pojecia o co chodzi. Zauwazyla mnie kolezanka.
-Cos sie dzieje? Wygpadasz na zagubiona.
-No bo Jenny mowi, ze mamy nie zostawiac Rüben na recepcji, a ja jestem calkowicie pewna, ze Rüben to warzywo...
-Nie Rüben, tylko Rüben
-Rugen?
- Ooo, tak!
- Ale Rugen to wyspa na morzu baltyckim...
Po polsku Rugen to Rugia.
-Nie Rugen, tylko Rüben.
-ok, mniejsza o nazwe. powiedz mi co to jest.
-no ze juz mamy nie zanosic na recepcje tych listow, ktorych nie zdazylismy rozniesc.
-Aaa... to my mielismy to robic?
-Juz nie musimy.
-Fajnie, ze ktos mi wczesniej powiedzial ze mam to robic. No ale jak juz nie musze robic tego czego nie robilam, to nic sie nie zmienilo.

Takze najwdoczniej wprowadzili jakas nowa zasade w dzien, kiedy akurat mialam wolne i dowiedzialam sie o jej istnieniu dlatego, ze ja odwolali, a ja nie zrozumialam slowa, ktorym to zjawisko okreslono. I nadal sie nie doweidzialam co to. Wstukiwalam w slownik podobnie brzmiace slowa i nic nie znalazlam sensownego...

Takze pamietajcie, zeby nie zostawiac na recepcji warzyw ani wysp!




 
 
Emigracja
aga_myszka 
jednostka urojona



Wiek: 35
Dołączyła: 19 Gru 2009
Posty: 5822
Skąd: mazowieckie

Wysłany: 2026-08-06, 11:07   

A nie mogłaś poprosić, żeby Ci ktoś napisał to słowo?



:myszka:
 
 
Emigracja
Morgenstern 


Wiek: 40
Dołączyła: 24 Gru 2025
Posty: 302
Skąd: Europa

Wysłany: 2026-08-06, 15:34   

Uznali, ze mowia wystarczajaco wyraznie.


<<< Dodano: 2026-08-24, 11:30 >>>


1. Kiedyś: Ktoś zadzwonił do drzwi. Hydraulik. Mówi, że sąsiadom woda leci po ścianie i chcą zobaczyć jak to u nas wygląda. Popatrzyli, popukali, poszli.

2. Tydzien pozniej: Ktoś przyszedl. Znowu hydraulik, w tej samej sprawie. Tym razem wzial numer telefonu do administracji budynku.

3. Nastepnego dnia: Administracja pyta o co chodzi z woda. Opowiadam - podobno sasiadom cieknie, u nas nie cieknie. Ok, to przyjdzie ktos od nas to obejrzec.

4. Dwa tygodnie pozniej: Przyszedl typ z administracji z hydraulikiem, obejrzeli sciany u nas i u sasiadow. Orzekli, ze trzeba kuc sciane. I trzeba to zrobic natychmiast, bo woda caly czas cieknie. Tymczasem u nas w piwnicy woda juz leci strumieniem po scianie, a na suficie formuja sie stakaktyty. Ok, to kujcie. Nie no, tyle to nie. Musimy zrobic termin.

5. Dzisiaj, 4 tygodnie pozniej: w piatek wieczor dostalysmy informacje, ze dzisiaj rano przyjda kuc ta sciane. No szczescie, ze akurat obie w domu jestesmy, bo z takim wyprzedzeniem nie byloby szansy dogadac sie w pracy w kwestii wolnego. Przyszli, rozwalili sciane w kuchni, na stole postawili splesniale szafki (plesni nie bylo widac przed ich zdjeciem ze sciany) i powiedzieli, ze znalezli dziure. Super, to latajcie. No nie, bo to olowiane rury. musimy wymienic caly pion. Cztery kondygnacje. No ok, to robcie. No nie, tak nie mozna. Musimy zrobic termin. Mozliwie jak najwczesniejszy, to znaczy 'za tydzien, max dwa... mam nadzieje'. Tymczasem mamy chodzic do piwnicy i odkrecac zawor, kiedy potrzebujemy
wody, a zaraz po jej uzyciu isc do piwnicy i z powrotem go zakrecac, zeby jak najmniej cieklo. Tymczasowe zalepienie poksilina nie wchodzi w gre przeciez.

To absolutnie nie jest podkoloryzowane. Obawiam sie, ze po tym jak ktos te rury wymieni bede czekac na kolejny termin, zeby ktos inny zalepil dziury w scianie, kolejny, zeby polozyc z powrotem kafelki i moze kolejny, zeby szafki powiesic. Mam chociaz nadzieje, ze nie beda chcieli nam z powrotem wieszac tych splesnialych szafek, ktore nam zostawili do wachania.

Nie do konca wiem co sie wlasciwie stalo z tematem zatkanego odplywu od pralek. Moze zrobili termin? xD




  
 
 
Emigracja
Maze 



Dołączyła: 17 Lut 2021
Posty: 1011
Skąd: Europa

Wysłany: 2026-08-24, 18:49   

Minął mi pierwszy tydzień w Polsce i nie wiem, czy to kraj się zmienił pod moją nieobecność, czy moja perspektywa się zmieniła, ale... podoba mi się tutaj :lol: . Jest czyściej, taniej i lepiej pachnie (chociaż zobaczymy jeszcze jakość powietrza zimą) niż zapamiętałam.



 
 
Emigracja
void 
amor fati



Wiek: 36
Dołączył: 12 Sty 2019
Posty: 2144
Skąd: małopolskie

Wysłany: 2026-08-24, 20:15   

Morgenstern, te ołowiane rury to odpływ czy dopływ wody? Bo jak dopływ wody to chyba uznałbym, że całe szczęście, że jest ta dziura i w zasadzie to niewielka niedogodność za brak spadku ilorazu inteligencji o sporo punktów w dół. Szczerze mnie zszokowało, że gdziekolwiek ołów jest stosowany. Ale nawet jak odpływ... to teraz mnie to zszokowało, że gdziekolwiek w otoczeniu ludzi jest używany ten neurotoksyczny metal ciężki i ta woda gdzieś sobie płynęła trując środowisko.



And when it rains, it f*ing pours, but I think I like it
And you know that I'm in love with the mess, I think I like it
 
 
Emigracja
takajakinne 
bóg



Dołączyła: 27 Lis 2015
Posty: 2236
Skąd: zewsząd

Wysłany: 2026-08-24, 20:39   

Maze, o kurczę, niezła zmiana spojrzenia. Jesteś w tym samym miejscu co przed emigracją? Jak długo Cię nie było w kraju?



 
 
Emigracja
Morgenstern 


Wiek: 40
Dołączyła: 24 Gru 2025
Posty: 302
Skąd: Europa

Wysłany: 2026-08-24, 22:21   

Cytat:
to odpływ czy dopływ wody?

To doplyw do kranu w kuchni. Standard w starych budynkach. Nie mozna ich montowac, ale nadal sa.

Sasiadka ma jeszcze weselej jak my. Ona ma pod tym zaworem lazienke. Zeby sie umyc musi pobiec z 2. pietra do piwnicy, odkrecic zawor, wejsc na 2. pietro, umyc sie, zbiec do piwnicy i zakrecic zawor.




 
 
Emigracja
Maze 



Dołączyła: 17 Lut 2021
Posty: 1011
Skąd: Europa

Wysłany: 2026-08-25, 11:28   

takajakinne, 5 lat, więc nie bardzo długo. Wróciłam do tego samego miejsca, w którym mieszkałam wcześniej od wielu lat. Kiedyś kochałam to miasto, potem przestałam je lubić i w końcu wyjechałam, teraz znowu czuję się tu dobrze. Może potrzebowałam trochę zmienić otoczenie ;) .



 
 
Emigracja
Morgenstern 


Wiek: 40
Dołączyła: 24 Gru 2025
Posty: 302
Skąd: Europa

Wysłany: 2026-08-31, 16:21   

Cytat:
5 lat, więc nie bardzo długo
a juz bys mogla skladac papers o obywatelstwo...

Jestem wsciekla niesamowicie. Otoz dzisiaj pownnam pracowac do 15, ale zapomnialam do domu wyjsc i ostatecznie sie odbilam 45 minut pozniej. I w tym nadprogeamowym czasie dostalam wiadomosc, ze oto jutro w samo poludnie przyjdzie hydraulik. Chocbym chciala, to nie jestem w stanie zalatwic sobie wolnego w takim tempie. Ani dzien ani godzina nie podlega negocjacjom. Jasnie pan majster sie zjawi i my mamy byc gotowe. Zona ma na pozniej i by mogl przyjsc z rana, ale nie - wynajmijacy w ogole nie zamierza nawet zapytac czy mogliby przyjsc o innej godzinie. Wysyla tylko emotke, ktora rozklada bezradnie rece.

I co? Wymieni Rury, polozy plytki i powiesi nowe meble. Nie, oczywiscie ze nie! Bedzie robil nic, czyli nadal bedziemy miec cieknaca rure, ale za to firma, od ktorej wynajmujemy mieszkanie bedzie miala... kosztorys. Ja ich chyba rozszarpie, jak mi powiedza, ze za drogo i szukaja innej firmy. Nie dosc, ze nie mamy wody, to jeszcze doplacamy do tej zabawy, bo przeciez te wolne co chwila to zony nadgodziny, ktore maja realne przelozenie na ojro.

Z samej racji tego, ze mamy plesn w mieszkaniu (tak, tyle czasu sie zbieraja do toboty, ze mamy splesniale sciany i szafki kuchenne) powinnysmy miec obnizony czynsz. Z racji tego, ze nie mamy wody tez. Ale nie, nie mamy zadnej rekompensaty, za to mamy byc na kazde zawolanie majstra. Moze jeszcze powinnysmy im obiad robic, zeby biedaczkom cukier nie spadl z tego przepracowania

Nie wiem na kogo jestem wsciekla bardziej - firme, od ktorej wynajmujemy, czy tych hydraulikow, ktorzy sie boja skalac praca.

Nie wyobrazam sobie, zebym w Polsce zadzwonila do hydraulika, powiedzoala, ze rura pekla, a on do mnie przychodzil 2 miesiace co kilka dni z zaskoczenia ogladac ta rure, ale bron makaronie nie naprawic.


<<< Dodano: 2026-09-03, 10:04 >>>


Juz wiem kogo winic za cala sytuacje. Tego, kto nie chce wspolpracowac z reszta osob zaangazowanych w problem peknietej rury. Nie dalo sie zmienic terminu, nie dalo sie zalepic tymczasowo dziury, zebysmy mialy wode do czasu wymiany pionu, nie dalo sie powiedziec ile i kto zaplaci za wode, ktora wsiakla w sciane. A porozmawianie bezposrednio z facetami, ktorzy przyszli ta rure latac poskutkowalo odpowiedziami na wszystkie te pytania. Wzieli od nas numer telefonu i nastepnego dnia sie umowili na prowizoryczne latanie dziury. Kuchnia nadal wyglada jak po bombardowaniu, ale przynajmniej wode mamy i mozemy normalnie gotowac i zmywac. Nie wiem czemu to taki problem, zeby sie dogadac. Czulam sie jakbym mowila do sciany. A hydraulicy okazali sie jednak sklonni do wspolpracy i wcale nie bronili sie przed zalepieniem tego paskudztwa, tak jak to nam przedstawiala pani z biura.




 
 
Emigracja
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 13