Macie może jakiś sprawdzony przepis na kaszę jaglaną? Nigdy tego nie robiłam, teraz mam, chcę spróbować i nie wiem jak i co z czym... żeby było zdrowo i małokalorycznie.
Macie może jakiś sprawdzony przepis na kaszę jaglaną? Nigdy tego nie robiłam, teraz mam, chcę spróbować i nie wiem jak i co z czym... żeby było zdrowo i małokalorycznie.
KASZA JAGLANA.
Na początek polecam z łyżeczką masła i szczyptą soli, ewentualnie gotowane warzywa do tego. Zdrowe, lekkostrawne i naprawdę smaczne.
<<< Dodano: 2015-03-16, 19:44 >>>
Od jakiegoś czasu jem tylko naturalne produkty. Wyrzuciłam z diety nabiał, słodycze, pieczywo, cukier, wszystkie sztuczne i przetworzone rzeczy (a więc na przykład jogurty naturalne z dodatkiem Ecośtam też)... i okazuje się, że poza lepszym samopoczuciem mam lepszą odporność, mogę jeść tyle, ile tylko chcę (bez przybierania na wadze)... I w ogóle, jest super.
Często jem na śniadanie płatki owsiane z kawałkami banana lub orzechów i suszonych owoców typu żurawina, rodzynki.
Jeśli chodzi o wyrzucanie pieczywa z diety to nie wiem czy jest to taki dobry pomysł. Ja osobiście kiedy przestałam jeść na śniadanie kanapki faktycznie schudłam, ale nie sądzę aby był to jedyny powód, bo wraz z tym ograniczyłam zbyt tłuste i niezdrowe rzeczy. Teraz natomiast zajadam się chlebem i nie przybieram na wadze. Polecam pieczywo z mąki żytniej, posiada więcej błonnika i wartości odżywczych oraz bardziej syci.
Jako, że już trochę odbiegłam od tematu...
Patrzcie co znalazłam.
https://czytajsklad.com/napoje-migdalowe-mleka-migdalowe/
Już nie chodzi o mleko, ale strona czy tam apka pokazuje co jest złe, a co dobre. Jak na razie nie wiem na ile legitne, ale coś tam mi to wyjaśnia.
"Człowiek w ogóle tak potrafi: zastąpić realne iluzją. I żyć w całkowicie wymyślonym świecie.
To w zasadzie przydatna cecha"
Wiek: 40 Dołączyła: 24 Gru 2025 Posty: 216 Skąd: Europa
Wysłany: 2026-05-31, 17:44
Jestem sfrustrowana tym co sie dzieje w temacie zywienia obecnie. Generalnie konsensus zaczyna i konczy sie na stwierdzeniu, ze to co jemy (i pijemy) ma ogromny wplyw na nasz stan zdrowia, wiec zmieniajac diete mozna zmienic stan zdrowia.
Dalej juz zgody nie ma, za to jest masa, ale to masa materialow, stolowkowych celbrytow, pogladow i wzajemnej nienawisci wyznawcow kazdego z nich do wyznawcow wszystkich innych pogladow. A to ze tylko mieso, a to ze brak miesa, duzo bialka, malo bialka, tluszcz to zrodlo wszelkiego zla albo dla odmiany jednak weglowodany to zrodlo zla itd itp. Kazdy najmadrzejszy, z niezachwiana pewnoscia wyglasza swoje tezy i oczywiscie twierdzi, ze wszystko potwierdzaja badania naukowe. Mam w niektorych przypadkach poczucie, ze ludzie ci maja swoich wyznawcow, ze to wrecz sekty opierajace sie na czczeniu danego skladnika diety i oczywiscie influensera, jego proroka.
I teraz jest taki przypadkowy Kowalski chce zaczac sie zdrowo odzywiac, bo mu lekarz kazal, bo zawal sie zbliza wielkimi krokami. Oczywiscie lekarz powiedzial 'prosze schudnac' i na tym zakonczyl zalecenia zupelnie jakby Kowalski mial to zrobic sila woli. No to Kowalski otwiera komputer, bo w internecie jest wszystko i... widzi w istocie wszystko. Tylko, ze te informacje moze publikowac kazdy zgodnie ze swoimi jakimis interesami albo zwyczajnie dla zartu. To wszystko jest wzajemnie sprzeczne i Kowalski nie ma mozliwosci zweryfikowac tych informacji. A przeciez wszystkie twierdza, ze nauka jest po ich stronie! No i za kazdymi rewelacjami dietetycznymi bedzie stala wlasnie wyznajaca je sekta.
Tymczasem COS jesc Kowalski musi. Na cos sie zdecydowac musi, a jedyne co wie, to tyle ze to co jadl do tej pory nie jest wlasciwym wyborem. Takze w koncu Kowalski ktoras z tych diet wybierze i bedzie od razu atakowany przez kazdego, kto nalezy do wyznawcow innej i zamiast po prostu myslec co ugotowac bedzie musial nad talerzem odpierac ataki. Bo czemu na sniadanie w pracy jesz salatke z tofu a nie najtanszy chleb z mortadela? Czy ty aby nie jestes czescia rowerowa? A w moze jeszcze gorzej - jestes na diecie? Tu moglabym sie dlugo rozpisywac o tym jak ludzie potrafia reagowac na kogos kto je cos innego niz reszta, ale po co? Wiecie jak to wyglada.
Ta dezinformacja nie sluzy nikomu poza ww. influenserami. Panstwo nie uwaza tego za problem godny rozwiazania, a Kowalski znowu zglodnial i znowu musi podjac JAKAS decyzje. Lekarz cisnie, zona cisnie, koledzy w robocie sie smieja, komentarze w internecie zycza smierci w meczarniach...
Mogę przybić smutną piątkę, z tym że w przypływie finansów skorzystałam z wizyty dietetyka klinicznego, który zebrał wszystkie mojego choroby obszernie tłumacząc co z czego wynika, na czym się muszę skupić, czego powinnam pilnować. Dostałam jadłospis na pierwsze 2 tygodnie. Nie dość, że utrzymanie tej rozpiski był dla mnie ciężkie w ogarnięciu różnorodności co miało przełożenie też na finanse i zasoby czasowe, a jak już ogarnęłam rozpisane 2 tygodnie to nie było wolnych pieniędzy na kolejną wizytę i jadłospis.
Znam ogólne zasady jakie powinnam stosować, ale życie swoje, więc jak mi nie idzie z zawartością posiłków to staram się chociaż pamiętać o samym jedzeniu.
Uważam, że zdrowe odżywianie to ciężkie do przerobienia nawyki, nawet jak się już wie co powinno się jeść.
Morgenstern, to prawda, jak przyszło mi do robienia zakupów to okazało się, że połowy produktów nawet nie ma w pobliskim markecie, a jak się już wybrałam na drugi koniec miasta to ceny niektórych produktów szybko odbierały chęci do czegokolwiek.
Kiedyś po wszystkich nazbieranych diagnozach jak słyszałam ogólne zalecenia żywieniowe to doszłam do punktu, w których zalecenia się wykluczały, dlatego zależało mi na specjaliście dietetyki, który zbierze wszystkie diagnozy i wyniki badań, i przedstawi plan żywieniowy, gdybym miała kasę to bym kontynuowała, ale wpadły ważniejsze/pilniejsze wydatki.
Wiek: 40 Dołączyła: 24 Gru 2025 Posty: 216 Skąd: Europa
Wysłany: 2026-06-02, 22:50
Cytat:
wykluczyłam 3 produkty
wow, ja nie jem duzo wiecej rzeczy. chociaz wiekszosc z nich raczej sie nie pojawi sie w jadlospisie od dietetyka np. zupki chinskie, cola albo golonka.
<<< Dodano: 2026-06-03, 13:22 >>>
Poszlam za rada Lasicy i zaczelam ogladac na yt filmy autora ww. ksiazki. Wszystko fajnie, ale martwi mnie brak dodatku tluszczu i soli. Nie ze mam jakies podparte czymkolwiek poglady na temat zapotrzebowania organizmu na sol i tluszcz. Chodzi tylko o smak. Ugotowalam sobie kasze gryczana z warzywami i przyprawami i byla bez soli taka dziwna. Za to dodany do niej bob z puszki, ktory oczywiscie dodatkowa sol zawiera, stal sie najsmaczniejszym kaskiem tej calej mieszanki. Podobno jak czlowiek jest konsekwentny, to po kilku tygodniach sie przyzwyczaja do braku soli. Ciekawe kto bedzie twardszy - moja silna wola, czy moje kubki smakowe.
Poza tym dziwi mnie, ze gosc zaleca wazenie sie 2x dziennie. Dotad wszyscy mowili zeby to robic raz w miesiacu albo raz w tygodniu. Podpiera to oczywiscie, jak wszystko, badaniami, ale jest fo tak dziwne, ze ciezko mi przejsc nad tym do porzadku dziennego.
A juz tak z rzeczy poza tymi, ktore moge wyczytac albo wysluchac, to obawiam sie teraz powrotu do pracy. Juz zdarzalo mi sie wysluchiwac, ze jem 'niewlasciwe' sniadania, bo na sniadanie musi byc chleb i bron Makaronie nic innego. Poza tym jeszcze zanim skoncze urlop bedzie impreza firmowa, a na niej jedzenie (podobno ma byc 'tez' weganskie). No a do picia bedzie zapewne jak zwykle alkohol albo cola. Znowu mnie ktos zaczepi dlaczego nie jem, bedzie mnie namawial, a jak sie dowie dlaczego, to bedzie krytykowal moje decyzje. a potem uzna, ze 'weganie sie obnosza z dieta' chociaz sam pytal i cisnal o odpowiedz.
Ehh, rozwazam rezygnacje z imprezy z powodu jedzenia... a dokladniej z powodu nie dosc silnej psychiki, zeby udzwignac glupie docinki i (jak pisalam w pierwszym poscie) wyklocac ze zwolennikami innej sekty zywieniowej. chyba nie brzmi za zdrowo.
wow, ja nie jem duzo wiecej rzeczy. chociaz wiekszosc z nich raczej sie nie pojawi sie w jadlospisie od dietetyka np. zupki chinskie, cola albo golonka.
Też nie jem większej ilości rzeczy, ale na wizycie u dietetyka mogłam max 3 rzeczy wyeliminować z jadłospisu, których na pewno nie ruszę. Rozumiałam po co to tak wygląda, a dietetyk specjalnie nie daje wymiennych propozycji produktów, bo każdy posiłek jest wyliczony na odpowiednią ilość składników odżywczych, energetycznych. I zgodnie z założeniami byłam głodna co 3h.
Ogólnie byłam na wizycie u psychodietetyczki klinicznej, ale takiej pasjonatki odżywiania z medycznego punktu widzenia. Wszystko rozpisane, wyjaśnione w aspekcie chorób i zdrowia.
Morgenstern napisał/a:
Poza tym dziwi mnie, ze gosc zaleca wazenie sie 2x dziennie. Dotad wszyscy mowili zeby to robic raz w miesiacu albo raz w tygodniu. Podpiera to oczywiscie, jak wszystko, badaniami, ale jest fo tak dziwne, ze ciezko mi przejsc nad tym do porzadku dziennego.
A to faktycznie dziwne, bo co powinno dać ważenie się 2x dziennie? Do czego miałaby prowadzić taka obserwacja? Było to jakoś wyjaśnione w tych filmach?