Sinwonda12, 5 lat to nie jest wielka różnica wieku... ale jeśli macie inne priorytety w życiu to może być ciężko. Jak się przy nim czujesz? Jak Wam się rozmawia?
Mam chłopaka starszego o 5 lat. Poznaliśmy się przez Tindera (trochę siara, że szukam tam miłości). Podoba mi się, chcę z nim być. Przytłacza mnie ta różnica wieku i nieco inne priorytety. On chce rodziny i stabilnego życia, ja zabawy i stabilnego życia.
Nie czuję, byśmy do siebie bardziej pasowali. Nie chcę też zostać sama. Nie wiem, co robić.
Niby 5 lat to nie jest duża różnica, ale wszystko zależy od słynnej dojrzałości psychicznej (w różnych sferach). Rozumiem cię, sama mam chłopaka 2 lata młodszego i choć zwykle nie czuję między nami różnicy, czasem mam go za strasznego dzieciaka i denerwuje mnie to niemiłosiernie, a to tylko! 2 lata.
Ile jesteście razem?
Jeśli jesteście razem, to musicie się komunikować, co to za związek bez rozmów. Zapytaj, ale nie na poważnie, zaaranżuj najlepiej jakąś lekką sytuację, bo nikt nie lubi być przyparty do muru, więc zrób to z jakby przymrużeniem oka. Z doświadczenia wiem, że osoby zwykle - mimo że chcą, żeby wyglądało to jak żart - mówią na serio. Ale to tak dla nielubiących poważnych rozmów - jak ja. Choć z doświadczenia też wiem, że obracanie wszystkiego w żart to nie najlepszy pomysł.
Nie wiem, musisz być stanowcza, nie da się powiedzieć niczego innego. Zadaj sobie pytanie dlaczego nie chcesz być sama? Czy jesteś szczęśliwa? Czy nie wmawiasz sobie, że nie pasujecie do siebie, bo się boisz i jesteś przytłoczona?
Wiek: 28 Dołączyła: 26 Kwi 2019 Posty: 5 Skąd: Polska
Wysłany: 2019-04-27, 08:21
Dla mnie nie ważne czy jest różnica 2 czy 20 lat. W każdym tzw. pokoleniu są ludzie, którzy myślą w konkretny sposób, bo może być 20-sto latka, która nie chce się już bawić a ustatkować życie albo taka, która chce się tylko bawić tak samo jak ludzie w okolicach 40 lat.
[ Komentarz dodany przez: Złośnica: 2019-04-27, 12:21 ] Zwróć większą uwagę na czytelność postów.
Ostatnio zmieniony przez 2019-04-27, 12:21, w całości zmieniany 1 raz
Jeśli chodzi o moje preferencje, to wolę starszych mężczyzn. Po prostu osoby w moim wieku nie tyle, co psychicznie wydają mi się mało dojrzali, to i fizycznie mało pociągający.
Wiek: 27 Dołączyła: 03 Lut 2014 Posty: 684 Skąd: Polska
Wysłany: 2023-12-23, 18:21
Od jakiegoś czasu spotykam się z 10lat starszym facetem. Ogólnie nie odczuwam tej różnicy, bardzo dobrze się dogadujemy, mamy podobne podejście w różnych sprawach, niby wszystko jest super itp. Ale... Nie potrafię przestać myśleć, o jego byłych partnerkach, czy to życiowych, czy seksualnych. To oczywiste, że nie oczekiwałabym, że nikogo nie miał. Mimo wszystko, kiedy ja z nim rozmawiam np., o naszej przyszłości, wspólnym domu, dzieciach, nie potrafię odrzucić myśli z iloma wcześniej też tak rozmawiał. Ile poprzednich też zapewniał, że czuje się z nimi dobrze, że "ona jest jego, a on jej". Wkurzam się sama na siebie, że o tym myślę. To naprawdę fajny facet i kiedy już sama zafiksuję się w tym myśleniu, doszukuję się, co jest jednak z nim nie tak, że dotychczas nie znalazł nikogo na stałe.
Nie chcę też na siłę wyszukiwać problemu. Wiem, jakie ma zobowiązania życiowe, jakie ograniczenia się z nimi wiążą. Nie każdej mogło to odpowiadać.
Nie chcę też zepsuć tej znajomości. Czuję, że z jego strony wszystko jest wobec mnie jasne, czyste, nie zauważam jakiś dziwnych/złych zachowań.
Odciski naszych palców na życiu innych nigdy nie znikają.
Iroisai, czy różnica wieku ma jakiekolwiek znaczenie w tym w jakiej sprawie się tak nakręcasz?
Jakby był w tym samym wieku albo młodszy to nie miałabyś takich rozmyślań?
Skąd w Tobie tyle niepewności co do stałego związku? Skoro tak negatywne myśli pojawiają się przy rozmowach o waszej przyszłości, dzieciach...
Iroisai, w zasadzie to jaki jest związek wieku z ilością partnerów? Rozumiem, że "statystycznie" z wiekiem ma się więcej czasu na posiadanie większej liczby partnerów w ciągu życia niemniej czy jest coś więcej co po za wiekiem powoduje, że pojawiają się takie myśli i wątpliwości?
Iroisai napisał/a:
co jest jednak z nim nie tak, że dotychczas nie znalazł nikogo na stałe.
Może nie szukał stałego związku? Może nie trafił na odpowiednią osobę? A może znalazł odpowiednią osobę i był w stałym związku, ale po prostu nie wyszło? Ludzie się rozstają, związki rozpadają i nie zawsze to oznacza, że którąś ze stron jest coś nie tak. Bo ludzie też się zmieniają, rozwijają, spotykają ich różne doświadczenia, które mają wpływ na ich myślenie i sferę emocjonalną. A czasem po prostu ktoś zawali, bo związek to nie jest happily ever after, a raczej to jest praca, rozmowa, dostrajanie do siebie etc. Nawet jeśli deklarował komuś to samo co Tobie, to wcale nie umniejsza to temu co jest teraz, a przynajmniej nie ma w tym żadnej sprzeczności jeśli nie jest to podparte tym, że może kryć się pod tym jakaś nieszczera intencja.
And when it rains, it f*ing pours, but I think I like it
And you know that I'm in love with the mess, I think I like it
Ostatnio jak byłam w szpitalu facet 55 letni starszy od mojego ojca z ChAD, stwierdził, że się we mnie zakochał. Bombardował mnie swoją miłością, wysyłał smsy, spotkaliśmy się trzy razy. Na początku myślałam, że chce się przyjaźnić, ale on mi wyznał miłość na pierwszym spotkaniu mimo, że znaliśmy się dwa tygodnie i to w szpitalu. Już szykował dla nas wyjazd na Sylwestra. W ogóle nie wiem jak to się stało tak szybko... Nie umiałam się z tego wycofać. No, ale niestety nie pozwolili mu dalej pracować w jego zawodzie nie można z ChAD. Poszedł się leczyć, a system pozbawił go pracy jego życia. Będzie się odwoływać i nagle przestał się odzywać. Mój problem się rozwiązał najwidoczniej był w fazie manii jak wyszedł ze szpitala. On mówił, że nawet mój zapach mu się podoba. To była mega dziwne i za szybko wszystko się działo. Ja nawet nie wiedziałam czy chce takiej relacji i na wszystko się zgadzałam. Dobrze, że się samo rozwiązało. Z drugiej strony co jeśli mu depresja przejdzie i znowu będzie w fazie manii i zacznie się odzywać...
"Czasami celowo upuszczam filiżankę, aby rozbiła się na podłodze.
Nie jestem zadowolony z tego, że nie może wrócić do pierwotnej formy.
Być może pewnego dnia filiżanka znów będzie cała."
Wiek: 40 Dołączyła: 24 Gru 2025 Posty: 216 Skąd: Europa
Wysłany: 2026-05-29, 12:55
pogawedka w pracy:
ja-...a zone to jeszcze kupe lat czeka, bo przeciez jest ode mnie 11 lat mlodsza.
kolezanka- serio? jest tyle mlodsza?!
ja- eee... no tak. ja mam 40, ona 29.
kolega -tak, jest mlodsza ode mnie przeciez.
kolezanka- a nie wyglada
kolega -nie mow jej tego. NIGDY.
Oto jest mezczyzna, ktory posiadl umiejetnosc rozumienia kobiet.
Wiek: 37 Dołączył: 16 Maj 2026 Posty: 5 Skąd: łódzkie
Wysłany: 2026-06-04, 00:58
Ja powiem tak. ja rozwodze sie z żoną od lutego i nie jest to idealna sytuacja
Ale bo po rozstaniu poznałem koleżankę 7 lat młodszą ode minę i wam powiem że niby wiek nie robi różnicy, to u nas zrobiło. Nie mam pojęcia czy to była faktycznie różnica wieku czy coś innego ale nie wyszło i powiem szczerze że 7 lat robi różnice. ona myślała o czymś innym niż ja. tylko że ja jestem stary, młodzi nie wiem jak to działa
Wiek: 40 Dołączyła: 24 Gru 2025 Posty: 216 Skąd: Europa
Wysłany: 2026-06-04, 07:33
Cytat:
tylko że ja jestem stary, młodzi nie wiem jak to działa
Nie wiem jak kiedy to sie stalo, ze ludzie zyja po 80 lat albo i wiecej, a 30parolatek sie uwaza za starego. To nie temat na to, ale myslalam, ze to tylko memy, a tu prosze - ktos to bierze na powaznie.
7 lat to nie jest pokoleniowa roznica, zeby mialo to duze znaczenie. Chociaz spotkalam sie z osoba, ktora byla ode mnie 3 lata starsza (moja szefowa, nie ze ktos z kim sie spotykalam) i twierdzila, ze jest ode mnie bardzo duzo starsza. A byl moment, ze chodzilysmy do tej samej szkoly (nie, nie znalysmy sie wtedy).
Nie wiem jak kiedy to sie stalo, ze ludzie zyja po 80 lat albo i wiecej, a 30parolatek sie uwaza za starego. To nie temat na to, ale myslalam, ze to tylko memy, a tu prosze - ktos to bierze na powaznie.
Myślę, że ma to uzasadnienie w tym, że to kolejny po kryzysie ćwierćwiecza moment kiedy może (nie musi) pojawiać się kryzys. Czasem jest to spowodowane, tym że pojawiają się myśli podsumowujące dotychczasowe dokonania lub uświadamianiem sobie, że ich brak i faktem, że pewnych rzeczy już się nie dokona. W zasadzie to się wiąże z różnicą wieku, bo czasem poszukiwanie młodszej partnerki (częściej spotyka to mężczyzn) jest próbą "odmłodzenia" się.
Ja mając 25 lat byłem z dziewczyną młodszą o 5 lat. Różnica między mną (dzieckiem lat 90), a nią (urodzona 95) więc ledwo pamiętała świat z była diametralna. Dla niej Internet, sociale itp. to był świat, bo to już zastała, nie dodatek do niego jak u mnie gdzie byłem pionierem w korzystaniu z sieci www i w pewnym sensie tworzeniu tego świata (brzmi górnolotnie, ale to prowadziłem w 97 stronę gdzie gówniarze jak ja mogli pierwszy raz znaleźć informacje o myszoskoczkach w polskim Internecie jako jedyne polskojęzyczne źródło ). Potem Internet się zmienił, więc w pewnym sensie to może być różnica pokoleniowa. Nagle przestała rządzić informacja, a stało się ważniejsze relacjonowanie życia (to też jest informacja, ale mam na myśli, że ta informacja skupia się na sobie, a nie świecie).
Czy był to problem? Tak i nie, dużo się wtedy nauczyłem i uświadomiłem sobie, że lepiej dogaduję się z ludźmi młodszymi i starszymi, ale nie umiem się tak dobrze porozumiewać z ludźmi w swoim wieku. Możliwe, że to dorastanie w "czasie przejściowym" powoduje, że jest miszmasz w tym jak ludzie przechodzili przez te czasy. Z biegiem czasu to się nieco wyrównało.
Wiadomo, że to nie musi być reguła. To tylko anegdota na bazie moich doświadczeń i wcale nie muszą być one uniwersalne.
Edit. Teraz mi się przypomniało. Pamiętam, że wtedy poznawanie kogoś w internecie i tworzenie związku było kontrowersyjne lub conajmniej niezwykłe. Portale pisały artykuły o parach, które poznały się w ten sposób. W krótkim czasie to się zmieniło, krótszym niż 7 lat i teraz to w zasadzie norma, na tyle, że wiele osób nie ma pojęcia jak miała by kogoś poznać w innym miejscu.
And when it rains, it f*ing pours, but I think I like it
And you know that I'm in love with the mess, I think I like it
Wiek: 40 Dołączyła: 24 Gru 2025 Posty: 216 Skąd: Europa
Wysłany: 2026-06-05, 11:56
Cytat:
Pamiętam, że wtedy poznawanie kogoś w internecie i tworzenie związku było kontrowersyjne lub conajmniej niezwykłe. Portale pisały artykuły o parach, które poznały się w ten sposób
Pamietam te artykuly Wtrdy myslalam, ze to bardzo odwazne i ryzykowne tak sie zwiazac z kims, kogo sie de facto nie zna i mialo sie tylko kontakt korespondencyjny.
Cytat:
wiele osób nie ma pojęcia jak miała by kogoś poznać w innym miejscu.
Nie dziwie sie. Ludzie przestali bywac w miejscach innych niz wlasny dom, praca/szkola i internet. Swiat zewnetrzny to tylko miejsce, gdzie sie czlowiek przemieszcza do innego miejsca. Nie spedza tam czasu. To jak malo jest na ulicach lawek, gdzie mozna sobie usiasc i pogapic sie na otoczenie najlepiej to pokazuje.
Cytat:
A co do różnicy wieku, to zgadzam się, że to nie o metrykę i realny wiek chodzi , a o mental, bycie na podobnym etapie rozwoju społecznego.
To sie w sporym stopniu pokrywa. Raz ze przez 25 lat dojrzewa mozg, dwa ze swiat ma zaplanowany program zycia dla osob nieletnich i jak ktos ma lat 16 to sie martwi sprawdzianami, a nie dostepnoscia miejsc parkingowych albo kolejkami do endokrynologa. Wsrod doroslych, ktorzy juz pokonczyli studia i sie usamodzielnili (ci niesamodzielni smiem podejrzewac, ze lepiej zrozumieja studentow niz tych samodzielnych) moze miec faktycznie wieksze znaczenie osobowosc i to czego sie doswiadczylo od swiata.