Wiek: 26 Dołączyła: 23 Cze 2019 Posty: 316 Skąd: Polska
Wysłany: 2025-11-23, 20:19
U mnie szykują się porozbijane święta, ale w chyba bardziej komfortowym pod kontem rodziny wydaniu. Łatwiej będzie się wyłgać od odwiedzin, gdzie nie chcę. No i dużo wskazuje na pierwsze pracujące święta, jeśli dobrze pójdzie. W pewien sposób się cieszę, bo wydaje się to być dobrą ucieczką od tłumaczenia się z (nie)powodzenia w życiu.
U mnie święta spędzone jak zwykle u teściów. Podobnie jak Maze, staram się sam stworzyć tą magię, a sezon świętowania tak naprawdę zaczyna się już od urodzin syna. On zaczyna już coraz więcej rozumieć i fajnie patrzeć na jego radość, a dla córki to będą w ogóle pierwsze święta. Najważniejsze dla mnie jednak jest, że zaczynam w połowie miesiąca urlop rodzicielski i raz, że będę miał czas dla dzieci i ogólnie by być w domu, to po drugie zwyczajnie odpocznę od pracy.
It has been said that astronomy is a humbling and character-building experience. There is perhaps no better demonstration of the folly of human conceits than this distant image of our tiny world.
Wiek: 29 Dołączyła: 03 Lip 2017 Posty: 1330 Skąd: Europa
Wysłany: 2025-11-25, 19:00
Od 3 lat Kinga pracuje w tej samej firmie, która daje pracownikom kalendarze adwentowe z czekoladkami z Lindta, więc zeżarcie 24 czekoladek jednego dnia pod koniec listopada, to taka 'nowa świecka tradycja' u mnie. W tym roku kupiłyśmy puste kalendarze i robimy dla siebie nawzajem. Tak poza tym, nic nie planujemy. No, może postawimy dla kotów choinkę, jak się komuś zachce zejść po nią do piwnicy.
"Obojętność i lekceważenie często wyrządzają więcej krzywd niż jawna niechęć."
~J. K. Rowling
Lampki choinkowe już wyciągnęłam i powiesiłam na ścianie, bo z choinką za dużo zachodu.
Kupiłam sobie też tzw. kalendarz z herbatami - codziennie inna herbata.
Dopóki babcia żyła to jakoś bardziej czułam, że to święta a nie weekend, teraz to po prostu kolacja wigilijna w bardzo małym gronie i się można rozejść.
Z jednej strony często marzył mi się udział w wielkich rodzinnych spotkaniach, tyle się dzieje, tyle ludzi, tyle rozmów z dawno niewidzianymi ludźmi, a z drugiej strony jak pomyślę, że miałabym się jednocześnie tłumaczyć ze swojego życia, to wywalam te pierwsze marzenia do śmieci. I może chociaż uda się pojechać gdzieś na jednodniową wycieczkę, tak jak rok temu i dwa lata temu...
takajakinne napisał/a:
Posiedzimy, pogadamy, zagramy w jakieś planszówki. No i będziemy biesiadować.
Planszówki - fajna sprawa i cały plan brzmi bardzo przyjemnie.