Heavenly, strachy telefoniczne niekoniecznie muszą wynikać z dzieciństwa.
Dużo dorosłych ludzi je ma, mimo braku traumy z dzieciństwa.
Z dzwonienia wynikać może wiele obaw, bo nie usłyszymy, bo nie dosłyszymy, bo nas nie usłyszą, bo po drugiej stronie ktoś będzie miał zły dzień, bo trzeba się szybko streścić, a często oczekiwanie w kolejce na linii i czekanie gubi wszystkie słowa.
Ja sobie zapisuję w punktach gdzie dzwonię, po co, pytania jakie chcę zadać, np. o terminy i jaki koszt (jak prywatnie) a potem od razu zapisuję datę z godziną - i jeszcze przy tym powtarzam upewniając się.
Kiedyś nie lubiłam dzwonić, wolałam pisać albo pojechać osobiście, teraz jak mam zapytać o coś emailem to już wolę zadzwonić, bo szybciej i od razu mogę wyjaśnić w czym rzecz.
A z pojechaniem osobiście jak zacznę analizować czas, który na to stracę to ostatecznie podejmuję próbę dzwonienia najpierw, zresztą praca na cały etat skutecznie wypycha w stronę zadzwonienia.
Ostatnio miałam po raz pierwszy wizytę online z psychologiem i byłam przerażona, bo łącze internetowe, bo spokój wokół siebie, bo sposób komunikacji z włączoną kamerą, link do spotkania dostałam na 5 minut przed spotkaniem i musiałam jeszcze ściągnąć aplikację, a i tak do samego połączenia zastanawiałam się czy na pewno wszystko technicznie ogarnęłam.
Powiedziałabym, że nie każdy się odnajduje w rozmowach telefonicznych tak samo jak nie każdy odnajdzie się z np. publicznymi wystąpieniami.