Rejestracja
Rejestracja
Autoagresywni Strona Główna
  Użytkownik: Hasło:



Poprzedni temat «» Następny temat
Podziw dla blizn
Autor Wiadomość
SonedSakura 



Dołączyła: 23 Paź 2016
Posty: 16
Skąd: warmińsko-mazurskie

Wysłany: 2016-10-23, 19:57   

Też miałam myśli w stylu ,,czemu tak mało" lub ,,jestem żałosna, że nawet nie umiem porządnie i głębiej" jednak zawsze czuję się źle kiedy ktoś mnie o to pyta a ja nie wiem jakie kłamstwo wymyślić.
Mam wrażenie, że często przez to postrzegają mnie jako nienormalną i coś w rodzaju trędowatej




,,Jakaż jest przeciw włóczni złego twoja tarcza, człowiecze z końca wieku?...Głowę zwiesił niemy."
 
 
Podziw dla blizn
Vennie 


Dołączyła: 03 Wrz 2016
Posty: 32
Skąd: Polska

Wysłany: 2016-10-24, 18:06   

SonedSakura napisał/a:
Też miałam myśli w stylu ,,czemu tak mało" lub ,,jestem żałosna, że nawet nie umiem porządnie i głębiej"

Ja właśnie teraz tak myślę. Jestem na siebie zła, że robię jakieś nędzne kreseczki, a nie mam odwagi zrobić raz a porządnie.
Co nie zmienia faktu, że nawet z tych "nędznych kreseczek" jestem w pewien sposób dumna. Ukrywam blizny przed ludźmi, ale lubię w samotności je pooglądać.




"A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto, z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto."
 
 
Podziw dla blizn
Niedotykalna 



Wiek: 29
Dołączyła: 14 Wrz 2013
Posty: 4352
Skąd: małopolskie

Wysłany: 2016-10-28, 15:08   

YukikoSayuri napisał/a:
blizny podważają nasze kompetencje, dodają etykiety, które nie są potrzebne i często są nieprawdziwe i tak dalej.

Nie zawsze tak się dzieje (patrz --> Chochlik. :) ), ale jednak zazwyczaj tak się dzieje. Z jednej strony to jest złe, bo może doprowadzić nawet do społecznego piętnowania, ale z drugiej strony... powszechna akceptacja mogłaby rozszerzyć zjawisko. Powszechna akceptacja zjawiska - co nie równa się akceptacji konkretnej osoby i zrozumieniu jej problemu.
YukikoSayuri napisał/a:
Podbijam wszystkie posty, w których pojawiła się sugestia, żeby zastanowić się nad przyczyną takiego podziwu i/albo porozmawiać o tym z terapeutą/psychologiem/psychiatrą, bo utwierdzanie się w potrzebie posiadania blizn i zwiększania ich ilości to trochę strzał w kolano.

Całkowicie popieram. :)
Vennie napisał/a:
Jestem na siebie zła, że robię jakieś nędzne kreseczki, a nie mam odwagi zrobić raz a porządnie.

A gdybyś tak "porządnie" podcięła tętnicę? Mogłabyś nie mieć już okazji do "podziwiania" blizny...




Po co komu piwnica, w której nie ma dachu?
Życie ma sens, Strusiu...

/Pasja. Możesz zrobić z nią wszystko. BIEGANIE ma taki wymiar jaki mu nadasz./
 
 
Podziw dla blizn
YukikoSayuri
[Usunięty]

Wysłany: 2016-11-01, 14:47   

Niedotykalna napisał/a:
Nie zawsze tak się dzieje (patrz --> Chochlik. )

Napisałam "często", a nie "zawsze".




 
 
Podziw dla blizn
Niedotykalna 



Wiek: 29
Dołączyła: 14 Wrz 2013
Posty: 4352
Skąd: małopolskie

Wysłany: 2016-11-01, 14:55   

YukikoSayuri napisał/a:
Napisałam "często", a nie "zawsze".

No tak, ale chciałam tylko zwrócić uwagę na to, że to nie reguła.




Po co komu piwnica, w której nie ma dachu?
Życie ma sens, Strusiu...

/Pasja. Możesz zrobić z nią wszystko. BIEGANIE ma taki wymiar jaki mu nadasz./
 
 
Podziw dla blizn
mustainne 



Wiek: 17
Dołączyła: 05 Lis 2016
Posty: 74
Skąd: śląskie

Wysłany: 2016-11-08, 19:54   

Ahh, jak dobrze, ze nie tylko ja tak mam. Myślałam, ze jestem dziwna, bo od wszystkich słyszałam, ze chcą sie pozbyć tych blizn. A dla mnie to historia, cos, co wyróżnia mnie spośród tłumu. Często robię to tylko dlatego, ze wciąż jest tych blizn za mało, są zbyt nieudolne. Najgłębsza była na sześć szwów i z niej jestem dumna. A reszta? Niby szerokie, ale wciaz tak niewiele... I często tnę sie lub przypalam za to, ze... Zbyt płytko sie pocielam. Paradoks, zero logiki, a jednak do tego ciągnie. Co więcej nigdy nie zmuszam sie do tego tylko po to żeby mieć blizny. Kocham to, to uczucie, kiedy cały emocjonalny syf wypływa razem z kolejnymi kroplami krwi.



If I see the morning hours
I’ll have one more yesterday
Take life from tomorrow
Cause I’ve burned out my today.
 
 
 
Podziw dla blizn
chiroptera 
Hiro



Wiek: 22
Dołączyła: 23 Gru 2016
Posty: 1259
Skąd: Polska

Wysłany: 2016-12-25, 15:28   

Jej, w słowach tak wielu z Was się odnajduję... Ostatnio przyłapałam się na tym, że wstydzę się swoich blizn i ukrywam je, bo głupio mi, że jest ich za mało i są za płytkie. Wiem, że ta myśl jest irracjonalna – oh, i nawet może być obraźliwa dla niektórych z Was. Ale naprawdę nie o to mi chodzi. Chcę się w końcu szczerze o tym wygadać. Zidentyfikować problem i się go pozbyć. Niektóre jego aspekty już pokonałam – mogę się podzielić przemyśleniami, jeśli ktoś chce.

Tak, podziwiam blizny – a raczej ich chorobliwie zazdroszczę i dlatego nie mogę znieść ich widoku u innych. Czuję się gorsza. Jakbym nie zasługiwała na przechodzenie przez ten problem, bo nie jest dość poważny (irracjonalna myśl, która nie daje mi spokoju i której bardzo chciałabym się pozbyć). A jednocześnie wiem, że moje blizny zupełnie błahe przecież nie są. Kiedy dopadają mnie kompleksy na ich punkcie, to próbuję je opisać tak, żeby wyglądały na poważne. (Nie, to nie jest sposób na leczenie się, tylko kolejne irracjonalne zachowanie). Nawet teraz mam potrzebę ich opisania z najgorszej strony. Spróbowania się określić na tym forum. Czy można się dowartościowywać bliznami? Khyyy, i to jak.

Wymieniam więc sobie, że przecież:
:

– mam więcej blizn niż zliczę
– część jest wypukła i nie znika mimo upływu lat
– na lewym przedramieniu mam gęstą, wielowarstwową siatkę; ciężko znaleźć kawałek zdrowej skóry
– mam rozwalone prawe udo (niektóre sznyty po naście centymetrów, ale znikają) i kod kreskowy na łydce
– i mnóstwo zabliźnionych śladów po paznokciach i zębach; te akurat są brzydkie


Wymieniam i wiem, że to głupie. Co tu, kurna, chciałam zrobić – pochwalić się?!?!... A jednak chodzę z tą listą w głowie od kilku lat i nigdy jej nikomu nie wymieniłam. A chciałam. Tak cholernie chciałam to z siebie wyrzucić. Och, i nawet nie piszę tego teraz, żeby ktoś mi odpowiedział i ocenił "to już jest poważne" albo "to jeszcze błahe". Bo to całe porównywanie z innymi swojego samookaleczania jest totalnie bez sensu. Każdy ma trochę inną sytuację.
Zresztą nawet przy tym moim całym próbowaniu udowodnić, że mam problem, nawet jakby mi ktoś powiedział, że już wystarczy, że już jest... ekhm... dość dobrze – to ja i tak widziałabym tylko żałosne kreski. Zawsze byłoby za mało, za mało, za mało.

Kurczę, ja nawet wiem, skąd się wzięło to myślenie u mnie. Ale i tak – i tak, i tak, i tak – ciągle marzą mi się takie porządne, wymagające szwów sznyty. Mam kompleksy, bo nigdy mnie nie szyto i nie byłam w psychiatryku, możecie w to uwierzyć? :lol: I nawet wiem, że byłabym w stanie się porządnie ciachnąć w chwili impulsu. Ja chcę to zrobić – i nadal się powstrzymuję.
Może byłoby mi łatwiej, gdybym pozbyła się tych żałosnych kompleksów. Jakieś rady?...




 
 
Podziw dla blizn
Hedum 
Artyzm



Dołączył: 06 Cze 2015
Posty: 1090
Skąd: kujawsko-pomorskie

Wysłany: 2016-12-25, 15:35   

Hiroki napisał/a:
Och, i nawet nie piszę tego teraz, żeby ktoś mi odpowiedział i ocenił "to już jest poważne" albo "to jeszcze błahe".

Nie ma czegoś takiego. Hierarchizowanie problemów jest bez sensu, bo każdy ma indywidualny próg wytrzymałości.
Nie wiem co mogę Ci poradzić. Kiedyś miałem podobnie. Teraz mam tak tylko ze świeżymi ranami. Że są za małe, za płytkie, zbyt mało istotne. Ale nie zrobię większych. Bo wiem, ze moja głowa chce przekroczyć dopuszczalny próg, a ja chcę żyć. Więc wciąż tkwię w konflikcie z własnymi destrukcyjnymi żądzami.




Jestem duszą, wiatrem, dymem. Twórczym zalążkiem pomysłu.
 
 
Podziw dla blizn
chiroptera 
Hiro



Wiek: 22
Dołączyła: 23 Gru 2016
Posty: 1259
Skąd: Polska

Wysłany: 2016-12-25, 19:23   

Lewe, dziękuję za odpowiedź. Naprawdę. Niby wiem, że hierarchizowanie problemów jest bez sensu, ale kiedy usłyszysz to od kogoś innego, to mózg jakoś inaczej zapamiętuje. I to:
Cytat:
Ale nie zrobię większych. Bo wiem, ze moja głowa chce przekroczyć dopuszczalny próg, a ja chcę żyć.

Podoba mi się takie ujęcie sprawy. Jest ciężko, ale chcę żyć.

Dzięki za przeczytanie moich żalów. Heh, nie spodziewałam się, że wylanie się anonimowo na jakimś forum sprawi, że poczuję się lżej. No cutting tonight.




„Trzeba serca, które ma wolę umierać i rodzić się w nieskończoność.“
 
 
Podziw dla blizn
Hedum 
Artyzm



Dołączył: 06 Cze 2015
Posty: 1090
Skąd: kujawsko-pomorskie

Wysłany: 2016-12-25, 19:26   

Hiroki napisał/a:
Heh, nie spodziewałam się, że wylanie się anonimowo na jakimś forum sprawi, że poczuję się lżej.

Jeśli tak się stało, cieszę się.




Jestem duszą, wiatrem, dymem. Twórczym zalążkiem pomysłu.
 
 
Podziw dla blizn
Lost Angel 



Wiek: 19
Dołączył: 02 Gru 2016
Posty: 72
Skąd: podkarpackie

Wysłany: 2016-12-25, 22:58   

Kurde.
Też mam taki problem. W sumie jak pomyśle to serio nie do końca normalne. Sądziłem że jestem jedyny, jak widać nie.




Nie zawsze smutek poznasz na twarzy, gdy z oczu łzy się poleją, bo czasem w sercu łamie się życie, a jednak usta się śmieją.
 
 
Podziw dla blizn
chiroptera 
Hiro



Wiek: 22
Dołączyła: 23 Gru 2016
Posty: 1259
Skąd: Polska

Wysłany: 2016-12-26, 00:36   

High five, Lost Angel. Fajny avatar.



„Trzeba serca, które ma wolę umierać i rodzić się w nieskończoność.“
 
 
Podziw dla blizn
Lost Angel 



Wiek: 19
Dołączył: 02 Gru 2016
Posty: 72
Skąd: podkarpackie

Wysłany: 2016-12-26, 03:04   

Cytat:
High five, Lost Angel. Fajny avatar.

Dzięki, sporo czasu szukałem jakiegoś fajnego, w końcu trafiło na ten obrazek. :3




Nie zawsze smutek poznasz na twarzy, gdy z oczu łzy się poleją, bo czasem w sercu łamie się życie, a jednak usta się śmieją.
 
 
Podziw dla blizn
dreamynatalie 


Dołączyła: 25 Wrz 2016
Posty: 23
Skąd: mazowieckie

Wysłany: 2016-12-28, 03:43   

Ja tak miałam na początku swojej "przygody" z okaleczaniem się. Chciałam tego więcej i więcej, bo wierzyłam w to, że moi rodzice zauważą w końcu, że mogę przesadzić i w końcu przypomni im się, że córeczka też ma uczucia.. Ale później mi to przeszło i robiłam to tylko z "ważnych" powodów, średnio raz na 1,5 tygodnia w celu odreagowania...



Ostatnio zmieniony przez Hedum 2016-12-28, 11:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Podziw dla blizn
Złośnica 
Arcyzłośnik



Dołączyła: 06 Sie 2014
Posty: 1203
Skąd: Polska

Wysłany: 2017-04-09, 21:00   

Nie odczuwam podziwu ani dla własnych, ani dla cudzych blizn. Zarówno oglądanie jak i słuchanie o autoagresji nie powodują u mnie chęci powtórzenia okaleczania się ani potrzeby, nazwijmy to, dorównania, rywalizacji. Czuję jednak niedosyt, nie mogę pozbyć się wrażenia, że moje są "nie dość...", jak na moje własne standardy.



De profundis clamavi.
 
 
Podziw dla blizn
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.07 sekundy. Zapytań do SQL: 12