Rejestracja
Rejestracja
Autoagresywni Strona Główna
  Użytkownik: Hasło:



Poprzedni temat «» Następny temat
Brak przynależności
Autor Wiadomość
craving 


Wiek: 26
Dołączyła: 30 Paź 2013
Posty: 1304
Skąd: podkarpackie

Wysłany: 2014-02-20, 20:44   

Ja często czuję ten brak przynależności. Ogólnie bardzo ciężko mi się z kimś "dotrzeć", a gdy już mi się udaje, to wszystko się pieprzy i kończy. Już się przyzwyczaiłam. Po gimnazjum tak miałam, teraz tak mam po technikum... Chyba nigdy i nigdzie nie będę pasować.
Nawet na tym forum się czuję jak ufoludek :roll: Nie obrażając ufoludków.




 
 
 
Brak przynależności
NiktWażny
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-22, 00:19   

Brak przynależności, temat tak obecny w moim życiu, że chyba płynie już nawet w moich żyłach. Co ciekawe, nie od zawsze. Kiedyś miałem swoją paczkę, ba, można nawet powiedzieć, że byłem duszą towarzystwa, miałem swój rower z żółtymi oponami, ksywkę banan na osiedlu, dużo znajomych. Później wszystko się zmieniło, każdy zaczął dorośleć, ja dostałem swój komputer, zacząłem zapuszczać korzenie w domu. Kontakty zaczęły upadać, waga zaczęła rosnąć, pojawiły się problemy związane z dojrzewaniem, a samoocena poleciała na łeb, na szyję.
Dzisiaj pomimo tego, że minęło tyle lat, nadal odczuwam tego skutki. Jestem osobą bardzo zamkniętą w sobie, przejmującą się opinią innych. Nie potrafię być już taki, jak byłem kiedyś. Po prostu jest we mnie ta wewnętrzna blokada, która była budowana przez najgorszy okres życia, czyli gimnazjum i końcowe klasy podstawówki. Nadal mam uraz do ludzi, czuję się inny, nie pasujący do reszty otoczenia.
Dzisiaj wróciłem z pracy i stwierdzam, że po 9 miesiącach pracy w nowym miejscu, najchętniej bym się zwolnił, bo czuję że każdemu tam jestem obojętny. Mimo że jestem pewny, że robię więcej niż inne osoby, że robię to lepiej, to i tak wiem że nie przynależę do nich do końca, mimo że pracujemy od początku ze sobą. Po prostu za bardzo wszystkim się przejmuję. Inni się obijają i zawsze wychodzą na tym najlepiej, a ja nigdy nie potrafiłem nic nie robić. Muszę czymś się zająć, coś zrobić, napisać, lubię pracować, ale nie lubię kiedy ktoś to wykorzystuje. Dodatkowo przez zmienne godziny pracy i różne dni tygodnia pracy, czuję że wykruszają się moje znajomości, których i tak wiele nie było, a w zamian nie poznaję nowych ludzi.

Czuję że nigdzie nie pasuję, mimo że się staram.




 
 
Brak przynależności
Bezsenna
[Usunięty]

Wysłany: 2014-02-22, 00:49   

NiktWażny napisał/a:
Dzisiaj pomimo tego, że minęło tyle lat, nadal odczuwam tego skutki. Jestem osobą bardzo zamkniętą w sobie, przejmującą się opinią innych. Nie potrafię być już taki, jak byłem kiedyś. Po prostu jest we mnie ta wewnętrzna blokada, która była budowana przez najgorszy okres życia, czyli gimnazjum i końcowe klasy podstawówki. Nadal mam uraz do ludzi, czuję się inny, nie pasujący do reszty otoczenia.


Wielu z nas ma jakieś urazy i blokady właśnie z tego okresu czasu. Chociaż dla mnie najgorszy był czas chodzenia do LO. :( Nie jest łatwo pokonać taką blokadę i ot tak po prostu jakby odrzucić samego siebie, ale może małymi kroczkami spróbujesz? Robiłeś coś w tym kierunku? Spróbuj np. wyluzować trochę w pracy. Nie rób więcej niż musisz jeśli nie jest to doceniane, ani nawet zauważane. W końcu popadniesz w pracoholizm. Masz coś coś podobnego jak mój facet. Nie może nic nie robić nawet 1 dnia, bo od razu jest chory z tego powodu. Nawet w niedzielę musi coś robić. :/

NiktWażny napisał/a:
Czuję że nigdzie nie pasuję, mimo że się staram.


Myślę, że przez te kompleksy tak czujesz. I żadne starania Ci tu nie pomogą dopóki nie zmienisz czegoś sam w sobie. Swojego myślenia i postrzegania samego siebie.

A jakie panują relacje między Tobą, a twoimi współpracownikami?




 
 
Brak przynależności
Rauko 
Above all.



Wiek: 22
Dołączyła: 24 Sty 2013
Posty: 794
Skąd: małopolskie

Wysłany: 2014-02-22, 21:44   

Pomimo mojego przekonania, iż nie da się całkowicie przynależeć do jakiejś grupy, chciałabym kiedyś doświadczyć pełnej akceptacji ze strony innych. Nie potrzebuję bliskiej zażyłości, czuję się w takiej niekomfortowo, a ponadto nie poznałam jeszcze nikogo, kto by mógł mi ją zapewnić. W pełni wystarczyłby mi brak poczucia, że ciągle jestem wyśmiewana, obgadywana. Obecnie ograniczam się do bardzo okrojonej liczby znajomych, przy których jednak mogę poczuć się choć trochę swobodnie.



Umrę ci kiedyś.
Oczy mi zamkniesz.
I wtedy - swoje smutne, zdziwione,
Bardzo otworzysz.
 
 
Brak przynależności
Aruka 
Cień



Wiek: 23
Dołączył: 01 Kwi 2013
Posty: 172
Skąd: wielkopolskie

Wysłany: 2014-05-17, 19:27   Wszyscy ludzie na świecie...

Witam Was. Od dłuższego czasu trapi mnie pewna myśl oraz chęć poznania przyczyny zjawiska z którym niestety bardzo często się spotykam. Mianowicie chodzi mi o brak poczucia przynależności do danej grupy. Mam z tym problem od kiedy tylko pamiętam. Już śpieszę z wyjaśnieniem o co tak w ogóle mi chodzi. Najlepszym przykładem mego problemu jest to forum, jestem członkiem od dłuższego czasu a ja nadal nie czuję się tutaj na tyle swobodnie aby bez oporów oraz większej filtracji pisać wszystko co mam w głowie. Innym przykładem jest moja była kapela, mimo iż byłem tam od samego początku to i tak nie czułem że jest to w pewien sposób moje, bałem się wyrażać swoje zdanie na różne tematy, gdyż obawiałem się odrzucenia ze strony reszty członków (mimo iż nigdy wcześniej się coś takiego nie zdarzyło). W mojej obecnej klasie jest to samo, czuję że jest cała klasa która się świetnie dogaduje i jestem ja. mam kilku dobrych kolegów, ale i tak nie czuję się członkiem jakieś grupy. To jest trochę straszne, gdyż przez ten brak przynależności czuję się osamotniony i nie pasujący do reszty społeczeństwa. Czy Wy również mieliście lub nadal macie taki etap w życiu, gdzie czujecie się podobnie? Pewnie wielu z was uzna ten temat za bezsensowny ale dla mnie jest to bardzo ważne, bo czuję że to wpływa negatywnie na moje życie.



 
 
Brak przynależności
PanFoster 
Hybris.



Dołączył: 14 Sty 2013
Posty: 5142
Skąd: dolnośląskie

Wysłany: 2014-05-17, 19:30   

Aruka idealny temat! Idealnie pasuje do okresu, kiedy część userów chce odejść, bo nie czują się tutaj dobrze. :love:



Jakże wspaniałym tworem jest człowiek! Może chuchać na dłonie, aby je ogrzać i dmuchać na zupę, by ją ostudzić.
 
 
Brak przynależności
Sourlie 
Porcelanowa Lalka



Wiek: 21
Dołączyła: 02 Sty 2014
Posty: 1195
Skąd: lubelskie

Wysłany: 2014-05-17, 19:35   

Znam to, miałam tak z klasą w gimnazjum. Było kilka grupek, jak to bywa w klasie, niby dogadywałam się z dwiema dziewczynami (jedna obrabiała mi tyłek za plecami). Lecz naprawdę nie czułam się tak jakbym przynależała do tej klasy, nie czułam się w niej dobrze. Tak samo jest z klasą w liceum. Myślałam, że będzie bardzo zgrana, ale w niej także się porobiły grupy. Teraz to byle wytrwać do tej trzeciej klasy, a potem będzie z górki. Tak samo czułam się jak wychodziłam z pewnymi znajomymi...
Po prostu nigdy nie czułam, abym gdzieś przynależała. Jakoś raczej ludzi nie obchodzi mój los. Wiadomo, nie każdy musi się przejmować takim kimś jak ja. :)
Do kilku osób z tego forum się bardzo przywiązałam. Cieszę się, że akurat tutaj zawitałam i miałam okazję poznać tak wspaniałe osoby. :)
Ja w miarę swobodnie się czuję. A to kwestia czasu, by czuć się tutaj swobodnie. Po prostu trzeba poznać lepiej ludzi, a potem będzie dobrze. :)




I znowu stoi obok lustra na toaletce całkiem sama
I tylko jedna mała kropla spłynęła w dół po porcelanie
 
 
 
Brak przynależności
Scarlet Halo
[Usunięty]

Wysłany: 2014-05-17, 19:40   

Taki temat już istnieje - scaliłam.

[ Komentarz dodany przez: PanFoster: 2014-05-17, 19:41 ]
:facepalm2:
Ależ zjeb*łem. :D




 
 
Brak przynależności
Kot 
Life imitates art.



Wiek: 24
Dołączył: 10 Maj 2014
Posty: 504
Skąd: dolnośląskie

Wysłany: 2014-05-17, 19:43   

Zawsze tak miałem, szczególnie w szkole. Każdy należał do jakiejś grupki, a ja rozmawiałem z prawie wszystkimi. Nikt nigdy nie mówił: Kot, chodź z nami. czy coś podobnego, zawsze to ja musiałem dbać o to, bym nie został sam (przy jakichś projektach klasowych czy wycieczkach). To samo na przerwach, każdy miał kogoś z kim gdzieś szedł/robił coś wspólnie, a moja jedyną ucieczką była palarnia, gdzie mogłem sobie zapalić. :roll: Nigdy nie czułem, że komuś na mnie zależy, zawsze byłem tym ostatnim o kim myślano (jeżeli myślano w ogóle :roll: ). Najgorzej było w liceum.
Co do forum to nie jest źle, chociaż mogłoby być lepiej. :roll:




I found what I’d been looking for in myself
Found a life worth living for someone else
Never thought that I could be happy

:kicia:
 
 
Brak przynależności
LightingOwl 



Dołączył: 03 Kwi 2013
Posty: 338
Skąd: Polska

Wysłany: 2014-05-17, 20:23   

Znam to. Wydaje mi się że uczucie braku przynależność do jakiejś grupy bierze się z braku świadomość czy nasza obecność lub jej brak wpływa na nią. Zwykle byłem niewidzialny, znajomość kończyła się na przywitaniu, moja osoba nic nie wnosiła, bałem się wyróżnić z tłumu. Chociaż wbrew temu, koniec gimnazjum był miły wspominam go dobrze. Teraz jest trochę lepiej, w sumie dlatego że wszyscy w nowej klasie są mi obojętni, nie chcę z nimi utrzymywać kontaktu poza tyle na ile zmuszają mnie sprawy szkolne.



 
 
Brak przynależności
Aruka 
Cień



Wiek: 23
Dołączył: 01 Kwi 2013
Posty: 172
Skąd: wielkopolskie

Wysłany: 2014-05-17, 21:05   

Ja znajduję się w dość nie ciekawej sytuacji...
Rozmawiam tylko z kilkoma osobami z klasy i jestem dość skryty i nieśmiały ale przez to iż jestem metalowcem i mam dready bardzo często słyszę głupie docinki ze strony rówieśników jak np. głupia plotka o tym że w moich włosach są wszy... Jest to dość raniące dla mnie przez co od pewnego czasu łapię się na mizantropii u siebie. Znienawidziłem ludzi przez to że od wielu lat jestem prześladowany przez rówieśników na tle mojego wyglądu...




"She waits for me in my dreams.
Every night misery brings."
 
 
Brak przynależności
meggi 
Wredota :D



Wiek: 32
Dołączyła: 15 Kwi 2011
Posty: 709
Skąd: z krańca świata

Wysłany: 2014-05-18, 15:05   

Skąd ja to znam... Zawsze czułam się tak jakby z boku od wszystkich. Odgrodzona murem, szybą, czy nie wiem czym. Inni tworzyli jakies grupki, spotykali się po szkole. Gadali na przerwach, a ja wiecznie gdzies z boku. Tylko cześć- cześć. I czasem jakies głupie gadanie o niczym. Żadnego poczucia przynależności gdziekolwiek. Jak jakiś zbędny balast, niby jest- może czasem przeszkadza, ale niezbędny nie jest.



Nie bójcie się, moje myśli są takie malutkie, że będę je i po śmierci rzucał wam na płatkach śniegu spadających z nieba. A w lecie? Namyślę się! Przecież nie umieram jeszcze.

----------
Bierny obserwator.
 
 
 
Brak przynależności
Mary 



Wiek: 26
Dołączyła: 20 Mar 2014
Posty: 60
Skąd: lubelskie

Wysłany: 2014-05-18, 17:41   

Również nie potrafię dotrzeć do moich rówieśników, właściwie to mam tylko parę osób z którymi rozmawiam, ale na korytarzu zawsze siedzę sama i coś czytam. Dobrze, że istnieją książki inaczej nie miałabym co ze sobą zrobić.
Najgorsze jest to, ze ta moja izolacja mnie męczy, chciałabym z kimś porozmawiać, a nawet nie potrafię. Krępuje mnie towarzystwo osób trzecich i ogólnie czuję się wszędzie zbedna. Jak można zmienić sposób myślenia?




Czym byłoby życie bez nadziei? Iskrą odrywającą się od rozpalonego węgla i gasnącą natychmiast.
 
 
Brak przynależności
nobody5 


Wiek: 27
Dołączył: 10 Kwi 2014
Posty: 88
Skąd: kujawsko-pomorskie

Wysłany: 2014-05-21, 23:37   

Całe życie mam poczucie, że gdzieś nie pasuję. Szkoła, praca, studia, nie pasuję nawet do ludzi w autobusie... ani do własnej rodziny.
Założyłem to konto, bo myślałem że będę tu pasować... nie pasuję.
Pisząc tego posta czuję, że zwyczajnie nie pasuję. :(




Ostatnio zmieniony przez 2014-05-21, 23:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Brak przynależności
lekkapatologia 
Sinusoida



Wiek: 28
Dołączyła: 11 Sty 2014
Posty: 1830
Skąd: kujawsko-pomorskie

Wysłany: 2014-05-22, 10:25   

Nigdzie, nigdy do końca nie pasowałam. Zawsze była jakaś granica, za którą byłam. Może to i moja wina, bo nie umiałam się wdrożyć w relacje? Może...Jednak czasami myślę, że czego bym nie robiła i tak będę z boku i tak nie będę budzić ogólnej sympatii nawet tutaj czy też na innym forum. Przez jakiś czas szukałam przyczyn, ale teraz mnie to znudziło, może mam jakiś defekt, z którego nie zdaje sobie sprawy? Nie wiem.



Nie wiem jak ty. Mało ludziom wierzę
Mam wrażenie, że się gubią, kiedy mówią szczerze
Czuję, czuję, że pulsują moje bzduromierze.
 
 
Brak przynależności
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.13 sekundy. Zapytań do SQL: 12