Rejestracja
Rejestracja
Autoagresywni Strona Główna
  Użytkownik: Hasło:



Poprzedni temat «» Następny temat
Rodzinne relacje
Autor Wiadomość
Euphoriall 



Wiek: 34
Dołączyła: 18 Gru 2009
Posty: 10476
Skąd: świat

Wysłany: 2021-10-26, 11:43   

Ja dzisiaj kolejny argument dostałam do teorii "z rodziną to tylko na zdjęciu i to stojąc z boku, by można było się wyciąć" i do tego, że dobrze zrobiłam odcinając się właśnie od ów towarzystwa.

Nie powinno mnie to cieszyć, ale bawi to cholernie... Tylko mi matki żal, bo to przeżywa bardzo.

Najpierw wylewanie pomyj na mnie i równocześnie zachwyt resztą ferajny. A tu kurcze - ferajna nie taka cudowna. Bo i z pyskiem potrafią wyjechać, i roszczeniowi być, i wyżej stawiać swój stan konta bankowego i własne potrzeby niż rodzina. Cóż, siebie warci.

Tylko mi wobec mamy przykro. Cholernie.




Przejęcie kontroli nad światem za pomocą łyżeczki i waty cukrowej
Na przypale, albo wcale - o tym będą musicale!
Jak widelcem kompot jesz.
 
 
Rodzinne relacje
takajakinne 
bóg



Dołączyła: 27 Lis 2015
Posty: 1897
Skąd: zewsząd

Wysłany: 2021-10-26, 11:51   

Zakręcona, ile masz lat, a ile Twoje rodzeństwo?



 
 
Rodzinne relacje
HawajskaNaGrubym 



Wiek: 94
Dołączył: 26 Sie 2020
Posty: 88
Skąd: śląskie

Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2021-10-26, 17:27   

Zakręcona napisał/a:
pamiętam jak siostra do mnie powiedziała, że według niej jestem popiep..ona a brat uważa mnie za sierotę życiową (powiedział mi to prosto w twarz)


Kiedy to było? Jeżeli sprawa jest świeża, to faktycznie może nawet lepiej że tak to wygląda?
Znów, jeżeli sporo wody w Wiśle upłynęło to warto pamiętać, że ludzie poglądy jednak zmieniają i można spróbować wyjść z inicjatywą, żeby podreperować relacje?


Euphoriall, Wojna niestety powoduje też straty w cywilach. W którymś momencie trzeba powiedzieć "stop" i zacząć troszczyć się o samego siebie.




 
 
Rodzinne relacje
Euphoriall 



Wiek: 34
Dołączyła: 18 Gru 2009
Posty: 10476
Skąd: świat

Wysłany: 2021-10-27, 09:16   

HawajskaNaGrubym napisał/a:
W którymś momencie trzeba powiedzieć "stop" i zacząć troszczyć się o samego siebie.

Ano. I wiem, że to wiesz. Sądząc po tym, co czytam patrząc na monitor nic się nie zmieniło. ;)

HawajskaNaGrubym napisał/a:
Wojna niestety powoduje też straty w cywilach.

Również ano. Dlatego też ja wojny nie prowadzę - wykonałam manewr odwrotu, kapitulacji, wycofania. Jak zwał tak zwał.




Przejęcie kontroli nad światem za pomocą łyżeczki i waty cukrowej
Na przypale, albo wcale - o tym będą musicale!
Jak widelcem kompot jesz.
 
 
Rodzinne relacje
Zakręcona 
Nikt ważny



Dołączyła: 01 Paź 2014
Posty: 630
Skąd: Polska

Wysłany: 2021-10-28, 13:44   

takajakinne napisał/a:
Zakręcona, ile masz lat, a ile Twoje rodzeństwo?

Jestem najmłodsza z rodzeństwa. Pełnoletność uzyskałam prawie 10 lat temu.

HawajskaNaGrubym napisał/a:
Zakręcona napisał/a:
pamiętam jak siostra do mnie powiedziała, że według niej jestem popiep..ona a brat uważa mnie za sierotę życiową (powiedział mi to prosto w twarz)


Kiedy to było? Jeżeli sprawa jest świeża, to faktycznie może nawet lepiej że tak to wygląda?
Znów, jeżeli sporo wody w Wiśle upłynęło to warto pamiętać, że ludzie poglądy jednak zmieniają i można spróbować wyjść z inicjatywą, żeby podreperować relacje?

Przyznaje: sprawa z bratem to stare dzieje... jeśli chodzi o siostrę to świeża sprawa...




Gdy przeglądasz się w lustrze i masz ochotę je stłuc, to nie lustro trzeba zniszczyć, to ciebie trzeba zmienić.
Najgorsze w piekle to nie palący ogień, wieczność męczarni, utrata łaski bożej czy poddanie torturom. Najgorsze w piekle jest to, że nie wiesz, czy już się w nim nie znajdujesz.
 
 
Rodzinne relacje
Duszka2
[Usunięty]

Wysłany: 2021-10-31, 12:46   

HawajskaNaGrubym napisał/a:

Euphoriall, Wojna niestety powoduje też straty w cywilach. W którymś momencie trzeba powiedzieć "stop" i zacząć troszczyć się o samego siebie.


To święta racja.
Wojna powoduje niszczenie siebie i relacji z innymi w rodzinie a czasem nie powinno się niszczyć wszystkich mostów bo ciężko je odbudować.




 
 
Rodzinne relacje
Zakręcona 
Nikt ważny



Dołączyła: 01 Paź 2014
Posty: 630
Skąd: Polska

Wysłany: 2022-02-22, 18:50   

Komediodramat - ciąg dalszy. Kłótnia: występują: ja i matka.
Matka: ... po co się leczysz (chodzisz na terapię) jak dalej mnie wkur**asz !?
Później
Ja: nie wiem czy jestem smutna czy zła czy nie mam brać tych słów na poważnie bo zostały powiedziane podczas kłótni (konflikt jest).
Kurtyna opada, puenty brak


<<< Dodano: 2022-03-07, 15:28 >>>


I kolejna kłótnia i słowa matki, że ona ze mną już psychicznie nie wytrzymuje. Powodem kłótni znowu było moje chodzenie na terapię.


<<< Dodano: 2022-08-01, 23:56 >>>


Przypomniał mi się mem/demotywator/obrazek. Nie mogę go znaleźć bo bym tu wstawiła, ale chodziło w nim o to, że tam rodzic się wypowiada, że chciałby aby jego dziecko w razie problemów przyszło do niego, a nie miało w głowie zdanie w stylu, matka mnie za to zabije... Ja mam problem właśnie i jedyne co mi przychodzi to głowy to jest, że jak się rodzina dowie to mnie chyba za..bie. Sprawa ma się tak, kot pojawił się naszym podwórku, taka znajdka. I ją dokarmia, szukam dla niego/niej domu... Jeśli nic z tego nie wyjdzie zostaje oddać kota do schroniska, jeśli przyjmą go. I o co się rozchodzi, dokarmiam go, ale tak cichaczem... nic mnie jeszcze nie przyłapał na tym... Jak się dowiedzą to życia nie będę miła. Stara już jestem i nie powinnam się przejmować... tylko zawsze jest jak coś zrobię co w domu się nie podoba lub wygłupię się przez kilka dni jest mi to wypominane i to nie tylko przez matkę, przez siostrę, raz nawet do tego kółka wzajemnej adoracji dołączyła bratowa. Nie mam siły z nimi walczyć, swoje zdanie wyrażać bo i tak mają mnie w dupie... Cokolwiek zrobię to źle... nie przedłużyli mi umowę o pracę to słyszałam teksy od siostry co ja w pracy zrobiłam, że mnie wyrzucili. Nie pamiętam kiedy ostatnio usłyszałam od nich coś miłego... było ostatnio, że jestem przewrażliwiona... Cokolwiek zrobię jest żle...


<<< Dodano: 2022-08-02, 09:22 >>>


I praktycznie całe życie moje jest o tym, że jakby to powiedzieć nie żałowanie za czyny tylko oczekiwanie na karę. To też mam ułożone nie tak potrafiłam oberwać za coś co normalnie jest w społeczeństwie akceptowalne czy pożądane. Swego czasu dużo czytałam i rozumiecie, że miałam przechlapane z tego powodu: zacznijmy od docinek, że tylko siedzę nosem książkach i żadnych znajomych nie będę miała,od tego nie mi nie wierzono, że jadę do biblioteki... Nigdy nie usłyszałam w domu, że jak fajnie, że coś robię, że czytam... Jedynie co dobrego to bibliotekarki mnie kojarzyły i zagadywały. Moje dzieciństwo i czas teraźniejszy jest naznaczony tym, że ja nie wiem czy coś dobrze robię czy tak powinno być o co mogę się kłócić o co walczyć... Ja nie wiem...




Gdy przeglądasz się w lustrze i masz ochotę je stłuc, to nie lustro trzeba zniszczyć, to ciebie trzeba zmienić.
Najgorsze w piekle to nie palący ogień, wieczność męczarni, utrata łaski bożej czy poddanie torturom. Najgorsze w piekle jest to, że nie wiesz, czy już się w nim nie znajdujesz.
 
 
Rodzinne relacje
takajakinne 
bóg



Dołączyła: 27 Lis 2015
Posty: 1897
Skąd: zewsząd

Wysłany: 2022-08-02, 16:31   

Zakręcona, nie dasz rady mieszkać sama?



 
 
Rodzinne relacje
Zakręcona 
Nikt ważny



Dołączyła: 01 Paź 2014
Posty: 630
Skąd: Polska

Wysłany: 2022-08-02, 17:00   

takajakinne, na razie nie mam takiej możliwości. Nie pracuje, więc nie stać mnie na wynajem. Jednak zdaje sobie sprawę, że to chyba jedyne rozwiązanie, które zakończyłoby moje problemy z rodziną.



Gdy przeglądasz się w lustrze i masz ochotę je stłuc, to nie lustro trzeba zniszczyć, to ciebie trzeba zmienić.
Najgorsze w piekle to nie palący ogień, wieczność męczarni, utrata łaski bożej czy poddanie torturom. Najgorsze w piekle jest to, że nie wiesz, czy już się w nim nie znajdujesz.
 
 
Rodzinne relacje
takajakinne 
bóg



Dołączyła: 27 Lis 2015
Posty: 1897
Skąd: zewsząd

Wysłany: 2022-08-02, 20:53   

Zakręcona, wiesz, ja od wielu lat mieszkam sama, ale kiedy musiałam zamieszkać z rodzicami, to niestety, nieważne było, że mam dzieci i od dawna jestem pełnoletnia.. Wolałabym już nie musieć z nimi mieszkać..
Możesz rozglądać się za pokojem, nie musisz podejmować teraz decyzji, a będziesz bogatsza o wiedzę na przyszłość...




 
 
Rodzinne relacje
Zakręcona 
Nikt ważny



Dołączyła: 01 Paź 2014
Posty: 630
Skąd: Polska

Wysłany: 2023-03-02, 14:00   

Nie wiem czy kiedykolwiek pisałam o tym, ale moja matka od lat choruje na depresje (plus ataki takiej paranoi ma). I od jakiegoś czasu stan jej się pogorszył... Snuje się po domu bez celu, płacze po kątach, w każdym momencie może rozpłakać się i to bez wyraźnego powodu. Ciągle jej ust słyszę " ola Boga" lub rzuca tekstami, np: "że po jej śmierci żałoby mamy nie nosić", że nie ma na nic siły. O dziwo bardziej zainteresowała się mną, ale takiej uwagi nie chce. Bo to jej w sensie, pyta jak się czuje. Ja odpowiadam, że źle i ona odpowie, że też źle się czuje i koniec rozmowy. Powiem wam: nie daję sobie z tą sytuacją rady... Matka leczy się, ale boje się, że w końcu rzuci to leczenie bo, np: dzisiaj była z nią rozmowa, że zatruła się lekami i to już koniec jest (nic takiego nie było, w sensie nie przedawkowała a nic, zażywa je tak jak lekarz każe) i że ma dość. Ja wiem, że depresja to podstępna choroba, ale ja mam dość... Nie wiem co robić... Chciałam się wygadać...



Gdy przeglądasz się w lustrze i masz ochotę je stłuc, to nie lustro trzeba zniszczyć, to ciebie trzeba zmienić.
Najgorsze w piekle to nie palący ogień, wieczność męczarni, utrata łaski bożej czy poddanie torturom. Najgorsze w piekle jest to, że nie wiesz, czy już się w nim nie znajdujesz.
 
 
Rodzinne relacje
Imperfect 


Wiek: 34
Dołączyła: 14 Gru 2014
Posty: 270
Skąd: pomorskie

Wysłany: 2023-03-07, 16:47   

Zakręcona, może powinna przyśpieszyć wizytę u psychiatry?
Leczenie chyba nie działa tak jak powinno...




 
 
Rodzinne relacje
Nekomimi 
Neko-chan



Wiek: 22
Dołączyła: 13 Sie 2016
Posty: 403
Skąd: dolnośląskie

Wysłany: 2023-07-31, 11:48   

Moja matka ma jakąś obsesję na moim punkcie. Chce mnie od siebie uzależnić, "musi" jechać na wycieczki, ma ogromny problem z tym, gdy chcę sama gdzieś pojechać. Najgorsze, że nie można nic jej powiedzieć. Bo jak się próbuje, to zaraz robi awanturę. A nie bardzo mogę sobie na awanturowanie się pozwolić. A do usamodzielnienia się wciąż jest bardzo daleko. Nie mam opcji się odciąć od niej, a trzeba. Mam dosyć jej dyktatury.



 
 
Rodzinne relacje
Zakręcona 
Nikt ważny



Dołączyła: 01 Paź 2014
Posty: 630
Skąd: Polska

Wysłany: 2023-09-04, 18:09   

Nienawidzę swojej rodziny... Całym sercem ich nienawidzę. Matka przeszukała moje rzeczy o dzwoni z pretensjami ile ja rzeczy sobie kupiłam i że tylko tracę pieniądze. Po pierwsze to nie jej pieniądze, po drugie dokładam się do rachunków a po trzecie to nie jej sprawa. Trzeba było to na alkohol przeznaczyć... Mówię jej, że chce się po prostu na kimś wyrzyć. A rodzeństwo z pretensjami przychodzi a to nie posprzątane, że nic nie ugotowałam. Ja do nich nie przyłaże i nie narzekam, że swoich domach nie sprzątają. Rodzeństwo się przywala bo matka jest w takim stanie psychicznym, że nic nie robi: w sensie nie gotuje, nie sprząta itd. Cały dom na mojej głowie i tak narzekają. Jak ja ich nienawidzę.


<<< Dodano: 2023-09-21, 20:58 >>>


Wiecie co, tu chyba nigdy nie będzie dobrze u mnie w tej kwestii. Zbliżają się moje urodziny i wiem, że brat wpadnie (pytał matki czy w konkretny dzień będę i w jaki dzień dokładnie mam urodziny). A ja mu bezczelnie napisałam, że jak chce mi coś dać to przypominam, że nie piję alkoholu, nie lubię niczego co zawiera truskawki. A teraz tak sobie myślę, że chyba wyszłam na jakąś rozszczeniową osobę, że taką wiadomością do niego wyskoczyłam...


<<< Dodano: 2023-10-03, 20:23 >>>


W trakcie kłótni z matką powiedziałam jej, że ja nienawidzę... i odkryłam straszną, że ja tak naprawdę czuję tylko pierwszy raz to głośno powiedziałam... brat jeszcze wtrącił się do kłótni i powiem wam, że chyba po raz pierwszy darłam się na niego i przeklinałam... Jednak mojej wersji o co poszło nie chciał słuchać. Nienawidzę ich wszystkich...


<<< Dodano: 2024-03-27, 21:29 >>>


Patrzę na mój ostatni post z września. I nic się nie zmieniło, w sensie dalej ich tak bardzo nienawidzę.


<<< Dodano: 2024-04-01, 21:59 >>>


Nie ma to jak usłyszeć od matki, że cieszy się, że już nie chodzę na terapię. Odpowiedziałam, że jak mnie sz..g trafi to też się ucieszy...




Gdy przeglądasz się w lustrze i masz ochotę je stłuc, to nie lustro trzeba zniszczyć, to ciebie trzeba zmienić.
Najgorsze w piekle to nie palący ogień, wieczność męczarni, utrata łaski bożej czy poddanie torturom. Najgorsze w piekle jest to, że nie wiesz, czy już się w nim nie znajdujesz.
 
 
Rodzinne relacje
Szara Eminencja 
Królowa Matka



Wiek: 36
Dołączyła: 18 Gru 2019
Posty: 277
Skąd: pomorskie

Wysłany: 2024-05-29, 11:56   

Muszę odkopać temat, bo z perspektywy czasu dużo się zmieniło w mojej relacji z siostrą.

Jak jest? Ogólnie dramat, jak to bywa w relacji, gdzie jedna osoba pracuje nad sobą, a druga tego odmawia, bo uważa, że musi sobie poradzić sama, bo nie ma dla niej ratunku. Każdy psychiatra i terapeuta jest zły, a każda możliwa pomocna treść rozwojowa śmieszna i żałosna.

Otóż moja siostra żyje sobie fałszywym życiem. Serio. W kontakcie z innymi jest uśmiechnięta i słodkopierdząca, a w kontakcie ze mną wbija mi szpile w jednej konwersacji na trzy. Ostatnia jej obelga?

"Och, zapomniałam, że ty jesteś z tych uśmiechniętych!"

Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby odezwała się tak do kogokolwiek innego.

Trudne trochę do przyjęcia biorąc pod uwagę, że na uśmiech się zdobywam, wypracowałam sobie wiele rzeczy, ale też, że mam również trudne dni, którymi ona się nie interesuje i nawet nie zapyta, chociaż wie, że zmagam się z nawracającą depresją, no ale dobra.

Nie pyta o moją pracę z powołania.
Nie pyta o moją córkę, która jest całym moim światem.
Nie pyta o to jak się czuję, tylko rzuca tekstami "nie jestem w stanie spamiętać tych wszystkich twoich chorób" i notorycznie serwuje mi coś z laktozą, gdy już się widzimy. :(

Co robi?

Wysyła mi treści............................
O wojnie, ukraińcach, UPA, szczepionkach, polityce... Ostatnio jej idolem jest Andrew Tate...

Prosiłam ją milion razy o to, żeby tego nie robiła, bo mnie to denerwuje i nie interesuje, ale to zlewa i zawsze coś nowego podeśle, a jak robi się z tego powodu spina, to obraca to w sposób "z tobą już o niczym nie można porozmawiać", albo czy chcę dla mojej córki takiego złego świata, albo jak by to było, gdyby mi męża wzięli do wojska. Albo mówi, że ona tylko chciała pogadać o zainteresowaniach, a ja nie chcę utrzymywać kontaktu. Po prostu szuka personalnie gdzie uderzyć.

Od czego się to wszystko zaczęło? Od jej szału, gdy poznałam mojego obecnego męża. Mieszkałyśmy wtedy razem. Awantura była codziennie. Padły okropne słowa. Np. o tym, że go nienawidzi (znała go trzy tygodnie). Lekko mówiąc nie była w stanie przyjąć, że mam szansę być szczęśliwa i założyć rodzinę.

Jak mi z tym?

Mega źle. To jedyna osoba z rodziny jaka mi pozostała, a widzę, że pozwolenie, aby ten kontakt obumarł byłoby chyba lepsze niż podtrzymywanie go w obecnej formie :(




 
 
Rodzinne relacje
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 11