Rejestracja
Rejestracja
Autoagresywni Strona Główna
  Użytkownik: Hasło:



Poprzedni temat «» Następny temat
Rodzinne relacje
Autor Wiadomość
krzywdaurojona 



Wiek: 19
Dołączyła: 30 Maj 2019
Posty: 195
Skąd: Polska

Wysłany: 2019-06-26, 13:45   

Gdy bylam młodsza dostawałam paskiem za płacz, było trochę agresji, darcia mordy, kiedyś matka zakleiła mi usta taśmą i chciała ''wyrzucić za okno'' a raczej wystarszyć przystawieniem do otwartego okna bo się zsikałam (jak ja mogłam). Teraz mam ochotę to samo robić jej, gdy płacze aż korci wydrzeć się ''CZEGO WYJESZ?'' a potem ''uśmiech na ryj'' (tak matka mówiła na koniec gdy płakałam). Meh, gdy się wyprowadzę to wątpię że będę utrzymywać z nimi kontakt, co najwyżej prezent na święta/urodziny.
Z rodzicami nie mam praktycznie kontaktu, mówię tylko cześć jak wychodze i wracam. Wcześniej nawet tego nie robiłam ale ojciec się przyje*** ŻE WYCHODZĘ BEZ SŁOWA!!!!!!
Siostra mówi że matka chce nam pomóc ale nie chce jej pomocy.
Od dawna nie ma przemocy, teraz nie pozwoliłabym sobie na to.
Gdy wyprowadzę się to bedzie im lepiej im lżej.




 
 
Rodzinne relacje
takajakinne 
bóg



Dołączyła: 27 Lis 2015
Posty: 416
Skąd: świat

Wysłany: 2019-06-26, 14:29   

Z przykrością stwierdzam, że wczesnodziecięce relacje z rodzicami kształtują nas na całe życie. W moim przypadku - popsuły. Mam już sporo lat, a nadal wygrzebuję się z traum. Co więcej, niektóre dopiero teraz dostrzegam... Koszmar.



 
 
Rodzinne relacje
krzywdaurojona 



Wiek: 19
Dołączyła: 30 Maj 2019
Posty: 195
Skąd: Polska

Wysłany: 2019-06-26, 16:06   

Wiem, że zbyt surowo traktuję rodziców, czasami kupuję im jakiegoś pączka czy coś bo tylko na tyle mnie stać.
Nie potrafię i nie wiem czy chcę inaczej, nie dam rady.


<<< Dodano: 2019-06-27, 21:20 >>>


Przytuliłam mamę, weszłam do kuchni akurat jak płakała i wiem, że to przeze mnie. Jeśli kiedykolwiek umrze wiem, że przeze mnie, wykończę ją.
Wolę się do niej nie odzywać ale pewnie czyta to co piszę w internecie a potem chodzi smutna (tak podejrzewam). Wolałabym żeby nie przeżywała tak wszystkiego co robię, eh. Albo chociaż nie czytała tego co robię w internecie.
Szkoda, że nie mogłam wyprowadzić się od razu po 18 i oszczędzić rodzicom cierpienia.
Może gdyby te okropne rzeczy (również w dzieciństwie) się nie stały dziś byłoby normalnie. Chcę zniknąć z ich życia.




 
 
Rodzinne relacje
OnlyHuman 



Wiek: 19
Dołączyła: 06 Maj 2019
Posty: 16
Skąd: świat

Wysłany: 2019-06-29, 16:40   

Coraz częściej mam wrażenie, że gdybym na oczach mojej rodziny wbił sobie nóż w serce, ich pierwszą reakcją byłoby ''I czego k**** chlapiesz krwią na panele!''...



When you're falling in a forest and there's nobody around
Do you ever really crash, or even make a sound?
 
 
Rodzinne relacje
KamilaCze 


Dołączyła: 07 Lip 2019
Posty: 6
Skąd: małopolskie

Wysłany: 2019-07-07, 14:37   

Moi rodzice czekają, kiedy wreszcie to zrobię. Kiedy zniknę i pozbędą się balastu, jakim od wielu lat dla nich jestem.



 
 
Rodzinne relacje
OnlyHuman 



Wiek: 19
Dołączyła: 06 Maj 2019
Posty: 16
Skąd: świat

Wysłany: 2019-08-08, 18:04   

Są takie chwile, gdy ich nienawidzę. Są też takie chwile, gdy mimo wszystko ich kocham. Najwięcej jednak jest tych chwil, gdy przez nich nienawidzę sam siebie.



When you're falling in a forest and there's nobody around
Do you ever really crash, or even make a sound?
 
 
Rodzinne relacje
Xysaim 



Wiek: 19
Dołączyła: 18 Gru 2018
Posty: 86
Skąd: lubelskie

Wysłany: 2019-08-11, 09:20   

Ja jestem zaskoczona. Myślałam, że moja mama kiedy dowie się o psychiatrze i lekach będzie oburzona, nie zgodzi się i uzna mnie za nienormalną. A ona jest dosyć miła, nie jest zła i mówi, że jeśli te leki mają mi pomóc to ona całym sercem się zgadza. Więc nawet nie jestem zaskoczona a byłam w szoku. :roll:



 
 
 
Rodzinne relacje
Zakręcona 
Nikt ważny



Dołączyła: 01 Paź 2014
Posty: 410
Skąd: Polska

Wysłany: 2019-08-11, 11:09   

Kłótnia z bratem. Sama ją zaczęłam bo nie mogłam nieść jego sarkazmu. Po jednym komentarzu poczułam się jak dziwka. Stwierdził jeszcze, że nie potrafię rozmawiać nikim (tu ma racje mam problem z relacjami międzyludzkimi)… płakałam później przez chwilę a tera nie czuję smutku, nie czuję nienawiści stosunku do niego, nie powiem boje się kolejnej potyczki, ale tak po za tym to nie czuje nic w jego kierunku: jest mi obojętny. Wcześniej unikałam konfrontacji z nim a teraz nie chce by dalej mną poniewierał.



"Gdy przeglądasz się w lustrze i masz ochotę je stłuc, to nie lustro trzeba zniszczyć, to ciebie trzeba zmienić."
 
 
Rodzinne relacje
Nekomimi 
Neko-chan



Wiek: 17
Dołączyła: 13 Sie 2016
Posty: 318
Skąd: dolnośląskie

Wysłany: 2019-08-15, 12:40   

Jakim prawem ona jest rodzicem to ja nie wiem. Dla niej jestem kukiełką, a nie dzieckiem.
:


Kiedy wszystko dzieje się tak, jak ona chce i ja nie narzekam, to jest wszystko dobrze, dla niej. Ja się nie liczę wcale. A kiedy ja coś chcę, to zależy. Kiedy to nie rujnuje jej "planów" (ona mało co planuje), to w porządku. Ale kiedy ja coś chcę zmienić, źle się czuję i tego nie chowam, czy po prostu nie chcę tego, co ona chce, to co najmniej podnosi na mnie głos, że niby ona spełnia wszystkie moje zachcianki. A nieprawda, bo żadnych nigdy nie miałam. Jeśli coś chciałam, zawsze o to pytałam i, jak sama mówi, bez typowego "kup mi, kup mi!". Do tego, jak mi źle czy próbuję sobie poprawić nastrój, to zawsze mówi o tym, że ja mam dobrze, mam się ze wszystkiego cieszyć, bo mogłam się urodzić w jakiejś lepiance w Afryce i głodować albo mieć raka. A jak już o dzieciach z rakiem, gdy w zeszłym roku było mi bardzo źle, to powiedziała, że dzieci z rakiem wiedzą, że umrą, a potrafią się cieszyć z "życia", a ja jestem głupia i niewdzięczna. Jak z córką jej koleżanki jest źle, to nawet się zasmuci, a jak ze mną, to drze ryj, że wszystko sobie wymyśliłam, że za dużo czytam, że to przez internetowych znajomych. A oni są naprawdę dużo więcej warci niż ci z rzeczywistości ze szkoły. Oni chociaż pomagają coś.
Ale największy cyrk zrobiła na oddziale, gdy mnie mało nie zamknęli. Nagle zaczęła się "martwić". Ale nie, nie o mnie, to byłoby zbyt piękne. Martwiła się o głupią wycieczkę, bo sama nie chciała pojechać i mnie zostawić chociaż miała koleżankę. I nie zostawiła, bo "pieniądze przepadną". Za to potem mnie męczyła podczas tej wycieczki pytaniami "co mi jest" i tymi samymi tekstami, że inni mają gorzej.

Przez nią zaczynam nienawidzić młodych ludzi z nowotworami. A nie mam nic do nich. Ale za to przez ich istnienie ja nigdy nie poczuję się lepiej.





A jak zaczniesz głaskać to nie zapomnij o podrapaniu za uszkiem.

Madoka, znasz takie słowo jak entropia? ~ Kyuubey
 
 
 
Rodzinne relacje
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.12 sekundy. Zapytań do SQL: 12