Rejestracja
Rejestracja
Autoagresywni Strona Główna
  Użytkownik: Hasło:



Poprzedni temat «» Następny temat
Problemy w relacjach międzyludzkich.
Autor Wiadomość
PanDeszcz 
lokalny odmieniec



Wiek: 23
Dołączył: 26 Paź 2017
Posty: 35
Skąd: Polska

Wysłany: 2017-10-30, 11:17   

hektor napisał/a:
Moje relacje z ludźmi wyglądają bardzo słabo. Praktycznie zawsze jest tak, że na początku to nawet ktoś jest w stanie mnie polubić, są jakieś rozmowy i tak dalej, ale zwykle prędzej niż później tematy się kończą. Ja już nie potrafię się pierwszy odzywać, nie ważne z kim akurat rozmawiam, więc, przynajmniej takie odnoszę wrażenie, ludzie odpuszczają sobie relacje ze mną.
Zarówno w pracy jak i w życiu, po za jedną może dwoma osobami, inni odzywają się do mnie już tylko kiedy na prawdę muszą, potrzebują czegoś, a nie znaleźli nikogo innego kto bym im pomógł.
Ja sam czuję się jak ktoś, kto szkodzi ludziom nawet tym, że muszą na mnie patrzeć. I zawsze się zastanawiam: niby po co ktoś miałby ze mną rozmawiać? po co? o czym?


Wszystko kwestią podejścia. Musisz uwierzyć w to, że to ludzie CHCĄ z tobą rozmawiać. Jeśli z góry wychodzisz z założenia, że coś pójdzie nie tak, naprawdę podświadomie właśnie brniesz do tego, b tak było.
Jeśli kończą ci się tematy, wejdź w rolę. Przynajmniej ja tak zawsze robiłem. Uśmiechnij się sam do siebie, załóż nogę na nogę i zacznij mówić o czymś z pozoru absurdalnym. Nawet stereotypowe chwalenie/narzekanie na pogodę. To naprawdę działa. Wyobraź sobie, że w rozmowie z kimś zaczyna panować niezręczna cisza, a ty ni z tego ni z owego wypalasz. "Strasznie ostatnio wieje i chmury się tłoczą na niebie. Ale to nawet dobrze, bo ja lubię jak jest chmurno i pada. Na większość ludzi deszcz działa depresyjnie, ale na mnie wręcz przeciwnie."
Gwarantuje ci, że taka osoba COŚ ci na to odpowie. Choćby to, że też lubi deszcz albo że nie lubi deszczu. Możesz się łapać wypowiedzi, brnąć dalej. Spytaj jaką w takim razie pogodę lubi najbardziej i dlaczego.
Zapytaj się o samopoczucie, zapytaj się o dzień. Każdego dnia dzieje się coś nowego, wiec jest i o czym opowiadać. Spróbuj opowiedzieć o sowim dniu, chociażby nawet był nudny.
Kończą ci się tematy dlatego, że się stresujesz i sam już nie masz pojęcia, o czym mógłbyś mówić. Musisz ćwiczyć rozmowy. Postawić się niekiedy w roli zabawiacza tłumu i poczuć swobodnie w rozmowie. I NIGDY, ale to NIGDY nie wychodzić z założenia, że twoje rozmowy męczą innych.


Mój problem jest nieco inny. Ja zawsze znajdę z ludźmi jakiś temat i mogę z nimi rozmawiać całymi miesiącami i nudno nie jest, ale... Mimo wszystko w jakiś sposób odbijam się od tych ludzi. Jestem w stanie postawić się w roli mentora, generała albo komika, ale z jakiegoś powodu nie jestem w stanie dla drugiego człowieka być po prostu człowiekiem.
Możliwe, że to dlatego, że kiedyś byłem bardzo wycofany i w jakiś sposób bałem się ludzi, a zwalczyłem to właśnie wcielając się w jedną z tych trzech ról... I te role stały się mną. Tylko, że w chwili obecnej poza tymi rolami nie potrafię zbudować o sobie innego wyobrażenia.
Odbijam się od ludzi i nawet gdy mnie lubią, gdy ich rozśmieszam, zabawiam, służę dobrą radą i im pomagam, oni nigdy nie są w stanie jakoś zbudować ze mną żadnych relacji. Nie wiem, dlaczego tak jest.
Próbowałem wszystkiego. Mniej żartować, więcej żartować, prawić więcej komplementów, wychodzić z inicjatywą... Ale zawsze jest tak samo. Ile razy próbuję, tyle razy się odbijam od ludzi. Kiedyś było dla mnie wielkim wyczynem wyciągnąć tak samemu z siebie do kogoś rękę, ale zwalczyłem to w sobie. Tylko że mimo wszystko ilekroć to robię, ona zostaje odtrącona. Nie jestem w stanie nawet koleżanki wyciągnąć na głupie piwo. Jeden dzień mówi, że może, ale nie wie, bo może być zajęta. Następnego razu dokładnie to samo, a namawianie i zachęcanie nic nie daje. Trzeciego razu oczywiście historia się powtarza, a gdy jej odpiszę "w porządku" to ona już więcej do mnie nie napisze, jakby o mnie całkowicie zapomniała. Bo pewnie tak jest.
I nie jest to jednorazowa sytuacja, tylko taka, która powtarza się od ZAWSZE, odkąd tylko pamiętam. Ludzie niby mnie lubią i dają temu jakiś wyraz, ale moje towarzystwo działa na nich w taki sposób, że nie pożądają go. Nikt nie chce spędzać ze mną czasu, nigdy. A ci, którzy próbują, szybko się ode mnie odsuwają i rezygnują ze mnie. Często nam się wydaje, że ludzie z nas rezygnują, a tak naprawdę to my rezygnujemy z ludzi... Ale nie w tym przypadku. Nawet jak chwilowo ich "odsunę" chcąc kończyć relację, to jednak wracam i myślę, by dać temu jeszcze jedną szansę. Ale moje próby utrzymania tego kontaktu są jak trzymanie wody w zaciśniętych rękach, gdy ta przelewa się między palcami

Nie potrafię się zbliżyć do drugiego człowieka. Próbuję z całych sił, wielokrotnie, ale z jakichś powodów ludziom nie pasuje to, jaki jestem. Wprost tego nie okazują, ale za każdym, KAŻDYM razem odsuwają się ode mnie i jeżeli desperacko nie będę starał się ratować relacji, to ona zgaśnie momentalnie. A jeżeli spróbuję ją ratować, to będzie wygasać powoli, jak dogorywające ognisko. Nigdy nikomu nie zależało na tym, by starać się podtrzymać tę relację ze mną. By być dla mnie. Wyciągnięcie koleżanki na piwo jest dla mnie rzeczą nieosiągalną, a jakiś związek czy coś, to już w ogóle jakaś abstrakcja i mit




 
 
Problemy w relacjach międzyludzkich.
Castro 



Wiek: 33
Dołączyła: 08 Maj 2017
Posty: 581
Skąd: Polska

Wysłany: 2017-10-30, 20:09   

PanDeszcz napisał/a:
Wyobraź sobie, że w rozmowie z kimś zaczyna panować niezręczna cisza

Podobno przyjaźń zaczyna się tam, gdzie cisza przestaje być niezręczna.
PanDeszcz napisał/a:
I NIGDY, ale to NIGDY nie wychodzić z założenia, że twoje rozmowy męczą innych.
Problem z takim podejściem jest taki, że jest to możliwe, że rozmowa kogoś męczy. Szczególnie jak jest prowadzona o pogodzie. ;) Ja bym tutaj bardziej poszła w aktywność. Wspólne wyjście do kina, wspólna gra w cokolwiek - zwykle znajdzie się przy okazji temat do rozmowy, a i bez rozmowy będzie w porządku.
PanDeszcz napisał/a:
Jestem w stanie postawić się w roli mentora, generała albo komika, ale z jakiegoś powodu nie jestem w stanie dla drugiego człowieka być po prostu człowiekiem.
Może nie jesteś dla drugiej osoby człowiekiem właśnie dlatego, że stawiasz się w takich rolach? Jak mam ochotę pooglądać komika, to włączam kabaret, niekoniecznie idę się z kimś socjalizować w takim celu. Być może te role, w które wchodzisz, spłycają relację, którą budujesz.
PanDeszcz napisał/a:
Wprost tego nie okazują, ale za każdym, KAŻDYM razem odsuwają się ode mnie i jeżeli desperacko nie będę starał się ratować relacji, to ona zgaśnie momentalnie.

A pytałeś ich dlaczego to robią? Może po prostu za każdym razem jak czujesz, że to się dzieje, to zapytaj o powód. Jeżeli 10% odpowie Ci szczerze, to przynajmniej będziesz miał jakieś wyobrażenia o tym, w czym jest problem.




 
 
Problemy w relacjach międzyludzkich.
hektor 



Wiek: 29
Dołączył: 27 Gru 2013
Posty: 61
Skąd: opolskie

Wysłany: 2017-10-30, 22:47   

Ja już raczej jestem skreślony w tym temacie. I chyba niespecjalnie oczekuję, że to się zmieni. Trzeba w końcu powiedzieć sobie prawdę w oczy.
Ciekawi mnie tylko jakie podejście na różnych etapach znajomości mają do mnie inni. Jako, że bardzo mało rozmawiam, to bardzo dużo obserwuję i się zastanawiam nad tym. Dlaczego przykładowo, była koleżanka na studiach, w ramach zajęć robiła ze mną projekty, w przerwach między zajęciami chodziła ze mną na miasto, a kiedy proponowałem spotkanie w dzień wolny, zawsze odmawiała. Znaczy najpierw się zgadzała, a potem im bliżej terminu, wątpliwości rosły, aż odmawiała. I teraz dlaczego? Do dziś tego nie rozgryzłem.
Z innymi jest podobnie, więc już nawet nie próbuję się z nikim spotykać, nie żebym był oblegany i musiał odmawiać.
Tak naprawdę, mając 28 lat, czuję się skończony i nie piszę tego żeby się użalać czy szukać współczucia, tylko stwierdzam fakt.
PanDeszcz napisał/a:
Wyciągnięcie koleżanki na piwo jest dla mnie rzeczą nieosiągalną, a jakiś związek czy coś, to już w ogóle jakaś abstrakcja i mit


Dla mnie związek to jest coś w 100% niemożliwego, ale cóż, nie każdy będzie w związku. Ja nigdy nie byłem i już nie liczę na to, że będę. Ale Tobie życzę sukcesu :)




"I hear the silent voices, I cannot hide
The gods leaves no choices, so we all must die"
 
 
 
Problemy w relacjach międzyludzkich.
Nocny Motyl 



Wiek: 25
Dołączyła: 20 Sie 2017
Posty: 243
Skąd: śląskie

Wysłany: 2017-10-31, 06:32   

hektor napisał/a:
Moje relacje z ludźmi wyglądają bardzo słabo. Praktycznie zawsze jest tak, że na początku to nawet ktoś jest w stanie mnie polubić, są jakieś rozmowy i tak dalej, ale zwykle prędzej niż później tematy się kończą. Ja już nie potrafię się pierwszy odzywać, nie ważne z kim akurat rozmawiam, więc, przynajmniej takie odnoszę wrażenie, ludzie odpuszczają sobie relacje ze mną.
Zarówno w pracy jak i w życiu, po za jedną może dwoma osobami, inni odzywają się do mnie już tylko kiedy na prawdę muszą, potrzebują czegoś, a nie znaleźli nikogo innego kto bym im pomógł.
Ja sam czuję się jak ktoś, kto szkodzi ludziom nawet tym, że muszą na mnie patrzeć. I zawsze się zastanawiam: niby po co ktoś miałby ze mną rozmawiać? po co? o czym?

Mam dokładnie tak samo.
Kiedy inni rozmawiają nie potrafię po prostu włączyć się do rozmowy. Próbuję wymyślić coś co mogłabym powiedzieć, ale zwykle wpada mi coś do głowy dopiero gdy zmieni się temat rozmowy. Z niektórymi ludźmi pracowałam nawet po 3 lata a i tak nie potrafię z nimi rozmawiać. Nigdy nie wiem co mam powiedzieć.
Współczuję osobom z pracy, że muszą przebywać 8 godzin z kimś kto się w ogóle nie odzywa.




There is no heaven, wariaty.
 
 
Problemy w relacjach międzyludzkich.
monor 
Nieistotny dysonans.



Wiek: 18
Dołączyła: 06 Cze 2016
Posty: 292
Skąd: mazowieckie

Wysłany: 2017-11-03, 09:06   

Inertia, to jest tak cholernie przykre, że nie jestem w stanie tego pojąć.

Delphi, wiem... Tylko nie rozumiem takich znajomości. Czy to można nazwać prawdziwą przyjaźnią?
Moja była, najlepsza na świecie przyjaciółka kiedyś mi powiedziała, że nasza przyjaźń będzie trwać tylko do końca gimnazjum. I faktycznie, odkąd zminiłam szkołę, nie mamy ze sobą kontaktu... Nadal ciężko mi w to uwierzyć. A najgorsze jest to, że im dłużej nie mam z kim porozmawiać, tym bardziej zatracam się w takim swoim szaleństwie, zaczynam zauważać, że po prostu powoli mi odbija. Boję się, że dojdzie do takiego momentu, gdzie faktycznie nie będę w stanie nawiązać zdrowych relacji z kimkolwiek.
Przykład chociażby ze wczoraj, gdzie po imprezie, która skończyła się na tym, że każdy z uczestników opowiadał o swoich próbach samobójczych, próbowałam porozmawiać o tym ze swoim chłopakiem, który nie ma stwierdzonych żadnych zaburzeń. Skończyło się właściwie na takiej mini-kłótni. Nie miałam siły mu tego wszystkiego tłumaczyć, a on nie był w stanie zrozumieć, kiedy mówiłam, że jest naprawdę bardzo źle. Nie umiem rozmawiać z "normalnymi" ludźmi, nie czuję się przez nich akceptowana, rozumiana. Nikt z "normalnych" ludzi, którym ufam nie jest w stanie zrozumieć, że mogę nie spać całą noc dlatego, że dowiedziałam się, że mój dobry kolega chce się znowu zabić, że ktoś się nad nim znęca.
Zostałam zmuszona do obiecania, że odetnę się od takich ludzi, ale, kurde, nikt inny nie chce ze mną rozmawiać. A ja mam dosyć udawania, że wszystko jest tak super.
Ja chcę pomocy, ale nikt nie chce mnie wysłuchać...




What if I left and it made no sense
And you tell your friends and they hold your hands?
Ostatnio zmieniony przez Sourlie 2017-11-03, 09:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Problemy w relacjach międzyludzkich.
Paper Planes 



Wiek: 18
Dołączyła: 22 Lut 2015
Posty: 8
Skąd: Europa

Wysłany: 2017-11-12, 10:09   

Moje relacje z ludźmi na początku zawsze wyglądają tak, że albo nie wiem o czym mogłabym z tą osobą rozmawiać i rozmowa idzie nam naprawdę topornie albo druga osoba ciągle próbuje ze mną rozmawiać a ja po prostu nie wiem co odpowiedzieć albo jestem poirytowana i tylko kiwam głową bądź parskam śmiechem :? Strasznie mnie to denerwuje, że tak często rozmowy z ludźmi są dla mnie męczące, bo naprawdę chciałabym nawiązać więcej znajomości, żeby mieć z kim wyjść do kina czy do kawiarni, ale otworzenie się na kogoś przychodzi mi z wielkim trudem.
Potem jak już jestem z kimś bliżej i się z nim przyjaźnie to mogłabym się z tą osobą spotykać bez końca i zawsze znajdę jakieś tematy. Niestety mam wrażenie (zwłaszcza ostatnio), że to męczy te osoby. Zwłaszcza, że mam koszmarny strach przed utratą znajomych i przyjaciół, przez co relacje z nimi są momentami dla mnie bardzo męczące, bo ciągle się boję, że coś źle zrobię albo powiem i puff ta osoba zniknie z mojego życia. Oczywiście nie mówię o tym, że się tego boję, bo ogólnie nie jestem kimś, kto umie rozmawiać o swoich uczuciach, ale myślę, że ta druga osoba czuje, że coś jest nie tak :?




 
 
Problemy w relacjach międzyludzkich.
Zakręcona 
Nikt ważny



Dołączyła: 01 Paź 2014
Posty: 412
Skąd: Polska

Wysłany: 2018-05-24, 20:52   

I mój wieczny problem: wobec kogo być lojalnym. Wobec znajomych czy wobec samej siebie: chodzi mi o takie sprawy: gdzie wiem, że mi będzie zależeć i komuś innemu. Czy pomóc, nawet gdy będzie to działać na moją niekorzyść czy nic nie robić. A później jest żal: czemu nie pomogłam (jeśli ten wariant wybrałam). Gdzie jest granica pomiędzy "dbaniem o siebie" a egoizmem. A może zdać się na los...



"Gdy przeglądasz się w lustrze i masz ochotę je stłuc, to nie lustro trzeba zniszczyć, to ciebie trzeba zmienić."
 
 
Problemy w relacjach międzyludzkich.
BloodDragon 



Wiek: 24
Dołączył: 01 Wrz 2018
Posty: 227
Skąd: wielkopolskie

Wysłany: 2018-09-02, 17:13   

Witam,ja np.mam taki problem że nie potrafię otworzyć na innych tzn.nie potrafię zacząć pierwszy rozmowy a nawet nie potrafię użyć słowa typu "dzień dobry",szczególnie sąsiadom,chyba że ktoś pierwszy zacznie rozmowę to jest inaczej :|



 
 
 
Problemy w relacjach międzyludzkich.
R. de Valentin 



Dołączył: 03 Lip 2013
Posty: 2450
Skąd: mazowieckie

Wysłany: 2018-09-03, 13:44   

elektryk94 napisał/a:
że nie potrafię otworzyć na innych tzn.nie potrafię zacząć pierwszy rozmowy

A po co zaczynać rozmowę? Trzeba?




dead but delicious
 
 
Problemy w relacjach międzyludzkich.
sanderka1000 



Wiek: 26
Dołączyła: 21 Sie 2018
Posty: 88
Skąd: pomorskie

Wysłany: 2018-09-09, 11:20   

Cytat:
Kiedy inni rozmawiają nie potrafię po prostu włączyć się do rozmowy. Próbuję wymyślić coś co mogłabym powiedzieć, ale zwykle wpada mi coś do głowy dopiero gdy zmieni się temat rozmowy

Mam to samo... Strasznie mnie to męczy. Boję się ludzi i jak kogoś nie znam to zazwyczaj się nie odzywam. A zdarzają się sytuacje, gdzie trzeba zagadać i wtedy w ogóle jest problem. Zaraz się denerwuje, boli mnie brzuch, pocą mi się i trzęsą ręce. Chciałabym coś z tym zrobić, ale nie umiem.




"Byłem kim byłem, jestem kim jestem, stanę się kim zechcę..."
 
 
 
Problemy w relacjach międzyludzkich.
Fragonia 
Tyksona



Wiek: 16
Dołączyła: 25 Sty 2018
Posty: 24
Skąd: podkarpackie

Wysłany: 2018-12-21, 14:54   

Cóż, asperger sprawia, że utrzymywanie relacji i poznawanie innych ludzi jest dla mnie bardzo, bardzo trudne. Raczej nie mam bliższych znajomych, przyjaciół poza internetowymi brak, a i tak z relacjami między nimi jest naprawdę różnie. Staram się jak mogę, ale mimo to mi nie wychodzi. I źle się bardzo z tym czuje. Ta rzecz sprawia, że bardzo siebie nienawidzę.



Smuciła się, że będzie tęsknić za nim każdego dnia aż do śmierci. I płakała nad sobą i zmianami, które w niej zaszły, bo czasami nawet zmiana na lepsze jest jak mała śmierć.

I'm Tyks
 
 
Problemy w relacjach międzyludzkich.
Zakręcona 
Nikt ważny



Dołączyła: 01 Paź 2014
Posty: 412
Skąd: Polska

Wysłany: 2019-05-28, 23:15   

Gdy jest mi źle i czuje się bardzo samotna: wtedy nawiązuje z kimś kontakt. Sama z siebie zaczynam rozmowę: tylko, że owe rozmowy dotyczą pierdół, pogody itd. Działa jakiś taki mechanizm obronny. że nie ważne o czym mówić byleby tylko mówić. Szybko rozmowa się zaczyna i szybko kończy - niby daje mi to poczucie jakiejś relacji (nie wiem jak to lepiej określić), ale co z tego jak później jest jeszcze gorzej (czuje się jeszcze bardziej osamotniona) bo w tych ulotnych chwilach to nie jest prawdziwa ja. Udaję jakąś szczęśliwą osobę, która ciągle żartuje i idzie do przodu.


<<< Dodano: 2019-06-09, 14:31 >>>


I tak doszło mi nowe miejsce/grupa, w której nie czuję się, że tam należę. Z jednej strony nie dziwię się bo działam tak a nie inaczej a z drugiej jestem coraz bardziej dobita, że nie potrafię się nigdzie spasować.




"Gdy przeglądasz się w lustrze i masz ochotę je stłuc, to nie lustro trzeba zniszczyć, to ciebie trzeba zmienić."
 
 
Problemy w relacjach międzyludzkich.
Czu 
Bipolar.



Wiek: 30
Dołączyła: 18 Maj 2019
Posty: 160
Skąd: Polska

Wysłany: 2019-06-16, 21:34   

;] ja mam jeden problem. Nie potrafię rozmawiać.
Nie wiem jak to zmienić.




"Been searching somewhere out there
For what's been missing right here."
LP
:cama:
 
 
Problemy w relacjach międzyludzkich.
Gracje 



Wiek: 17
Dołączyła: 08 Cze 2019
Posty: 31
Skąd: Polska

Wysłany: 2019-06-18, 21:19   

U mnie, jeśli chodzi o kwestię relacji międzyludzkich...ona nie istnieje.
Czasami szukam kontaktu, zbliżam się do jakiejś osoby, ale po jakimś czasie stwierdzam, że jednak nie, nie mogę, nie chcę być ciężarem i się odcinam bez słowa wyjaśnienia. Wolę być cały czas sama niż cierpieć odrzucenie, którego jestem (wcześniej czy później) pewna. Eh.
- - -
Na myśl, że jutro muszę iść do szkoły i spotkać się z klasą robi mi się słabo i duszno. Serio, tragedia :<




 
 
Problemy w relacjach międzyludzkich.
Szamanka 



Wiek: 30
Dołączyła: 18 Gru 2009
Posty: 8354
Skąd: śląskie

Wysłany: 2019-06-19, 06:51   

Ja mam skrajności - albo mam słowotok, albo jestem niemową.

Jak mam fazę słowotoku, to potem mam wyrzuty sumienia z tego tytułu a jak zamulam to... chyba jeszcze gorzej się czuję.




Przejęcie kontroli nad światem za pomocą łyżeczki i waty cukrowej
Fajken machen, kafen trinken. Hołk!
 
 
Problemy w relacjach międzyludzkich.
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.14 sekundy. Zapytań do SQL: 13