To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Autoagresywni
Forum dla ludzi z problemami

Psychiatria i Psychologia - Psycholog

Delphi - 2018-01-12, 11:56

Możesz mnie nie lubić i obrażać się ile chcesz. Fakty są jakie są - przeczysz sama sobie, marnujesz czas swój, lekarza i terapeuty, oczekujesz rzeczy niemożliwych. Twoja postawa nie jest moją winą, więc pretensje kieruj gdzie indziej.
Anonymous - 2018-01-13, 12:50

Może to źle oceniać psychologa i jego pomoc po dwóch spotkaniach, ale nie podoba mi się tam. Zmuszałem się do monologów i czułem się coraz gorzej. Wyszedłem stamtąd zestresowany, z myślami samobójczymi i kompletnie bez sił. Nie wiem czy tak powinno być. Czy pierwsze spotkania przynoszą gorsze samopoczucie czy może mam po nich czuć ulgę? I tak jak czytałem powyższe posty. Nie jestem przekonany do zmian, a praca psychologa wymaga mojej pracy. Nie ufam temu psychologowi, na jego widok dostaję gęsiej skórki, ale jeżeli mam fobię społeczną to może reagowałbym tak na każdego, niezależnie od tego jakby był dobry?
Zatem chcę wiedzieć o waszych pierwszych spotkaniach. Jakie mieliście wrażenia? Z jakimi uczuciami tam wychodziliście?

Jednobarwna - 2018-01-13, 15:55

Perwers, Ja na pierwsze spotkanie z psychologiem, pierwszym psychologiem, przyszłam za wcześnie i za nic nie chciałam wejść do poradni więc chodziłam wokół poradni. Stres był ogromny. U drugiego psychologa byłam dwa razy, wychodziłam bardziej zestresowana niż przychodziłam, baba mnie drażniła i nie chciałam tam być. Teraz kilka lat chodzę do tego samego i ten mi bardzo odpowiada. Myślę, że monolog nie jest dobrym pomysłem. Lepiej poszukać innego, Ty się męczysz a psycholog powinien dawać jakieś rady, wskazówki, pomóc. Bo terapia gdzie tylko mówi pacjent jest bezsensu.
Anonymous - 2018-01-14, 00:26

Jednobarwna, dziękuję, chyba tak zrobię. Ta psycholog nie zrobiła dobrego wrażenia również na moich rodzicach. Wytrwam jeszcze jedno spotkanie i udam się do innej. Jeszcze raz dziękuję Ci za odpowiedź.
Żurawek - 2018-01-14, 09:49

Perwers, warto samej psycholog powiedzieć o tych odczuciach wobec niej i chęci zakończenia Waszej współpracy. Ja z obecną terapeutką załapałyśmy wspólny język na trzeciej sesji dopiero.
Regis098 - 2018-01-14, 18:04

Perwers, opisujesz wrażenia z swojej sesji które są mi doskonale znane, czy psychoterapeuta pracuje w nurcie terapii psychodynamicznej?
Ten model terapii ma swoją specyfikę, ale to że się nie klei odpowiada terapeuta. Byłem w podobnej sytuacji, zmiana psychoterapeuty zabrała mi trochę więcej czasu, dziś bym się nie patyczkował. Ponieważ jestem osobą zamkniętą w sobie, lepiej odnalazłem się w modelu terapii ericksonowskiej, gdzie stroną aktywną jest terapeuta to raz a dwa zdałem się na swoją intuicje, zwyczajnie zaiskrzyło. Terapia jest trudnym i wymagającym procesem chyba lepiej czuć że po drugiej stronie jest człowiek na właściwym miejscu i dla nas.
Żurawek, dała dobrą rade, opowiedz o tych uczuciach, nie uciekaj, porozmawiaj i wtedy zadecydujesz.

Anonymous - 2018-01-18, 00:28

I tak teraz sobie myślę, nie mam żadnych informacji od psychologa. Jedyne co robił to mnie wypytywał. Nie powiedział jakie są plany, czy mam terapię czy jej nie mam, co będzie dalej, czy też jakiekolwiek podsumowanie. Raz coś stwierdził, a dalej musiałem prowadzić monolog. Nie dawał przerwy na uspokojenie się, tylko zadawał następne pytanie.
Czy psycholog mówił wam jakie są plany?

Żurawek - 2018-01-18, 02:06

Perwers, zazwyczaj pierwsze 3-5 spotkań to spotkania konsultacyjne, nie terapeutyczne. Rozeznaje się w Twoich problemach i potem decyduje czy się podejmie i Ty czy chcesz współpracować. Powinniście wtedy opracować razem zasady spotkań, Twoje oczekiwania itp. Ustalić termin terapii i wio. Tak było u mnie. Tylko moja psycholog wszystko sama z siebie mi tłumaczyła.
Anonymous - 2018-01-18, 02:08

Żurawek, dziękuję. A jeszcze takie pytanie, co ile zwykle są wizyty?
Jednobarwna - 2018-01-18, 09:13

Perwers, To raczej od ciebie zależy. Możesz chodzić co tydzień, raz w miesiącu, jak chcesz. Ustalasz to sobie z psychologiem.
Żurawek - 2018-01-18, 09:14

Perwers, minimum raz w tygodniu, chyba że wymagasz większej częstotliwości. Ale spotkania konsultacyjne nie muszą być regularne, zależy to od kolejki i miejsca u psychologa.
Euphoriall - 2018-01-18, 10:47

Perwers, terapeuta powinien Ci powiedzieć. Mi jedna powiedziała, że nasze spotkania nie mają sensu, jeżeli nie będą 3 razy w tygodniu, bo inaczej nie będziemy w stanie wszystkiego przepracować. Inna zaś mówiła, że częściej niż raz w tygodniu w ogóle nie przyjmuje danego pacjenta. To zależy od trybu w jakim pracuje specjalista i to, jak widzi Twój przypadek.
Także zapytaj.

Anonymous - 2018-01-18, 16:41

Moje spotkania dzieli równo miesiąc. I jak mówiłem powyżej, żadnych informacji i ustaleń. Jedynie wyciągnęła ode mnie odpowiedzi, ustaliła datę następnego spotkania i wyszedłem. Może na 3 spotkaniu się coś zmieni.


<<< Dodano: 2018-07-05, 22:20 >>>


Jak zawsze dużo piszę, więc po prostu to umieszczę w spoilerze.
:

I ponownie wracam do tego tematu. Zmieniłam psychologa ok. 3 miesiące temu. Jest o wiele lepsza od poprzedniej, zaczęła ze mną rozmowę jak taka zwykła ciocia co widzę ją raz na ruski rok. Żadnej niekomfortowej ciszy, typowe tematy, szkoła, egzaminy. Nie dała mi nawet szansy na odczuwanie stresu. Nie patrzyła się na mnie z politowaniem, a jak na normalną osobę.
Niestety jest "ale".
-I jak tam?
-Ano jeżdżę na rowerze z kolegami.
-No, no to fajnie, że jeździsz na rowerze.
-Co tam w szkole?
-Ano dobrze.
-Ano to fajnie.
I tak każda wizyta, poza tym, że wymyślałam odpowiedzi do danej sytuacji na obrazku i dokończałam zdania o sobie. Ja sama z siebie nic nie powiem, a ona ciągle wałkuje ten sam temat i mówimy życiowe mądrości, które same znamy i tylko sobie przytakujemy.
Jednak! Ostatnio był przełom, nowy temat! "A coś Ci dziewczyny zrobiły, że lepiej się dogadujesz z kolegami?". No i właściwie to dobry temat, tylko szkoda, że po 30 sekundach intensywnego myślenia nie przypomniałam sobie ani jednej takiej sytuacji, mimo że było ich sporo i czasami myślę o nich co drugi dzień.
Eh, wina leży też po mojej stronie. Całą tą kartkę z dokończaniem zdań napisałam, tak żeby wyszło, że jestem normalna i nic mi nie dolega. Gdy przy zdaniu "Dzisiaj czuję się..." najchętniej namalowałabym czarne bazgroły na pół strony, dziurawiąc całą kartkę, ale napisałam krótkie "dobrze".
Ja z siebie prawdy nie wycisnę, dostaję szału gdy ktoś z kolegów się czegoś dowiaduje, chociażby tego, że nie jadam pierogów w piątki. Co najśmieszniejsze nie mam żadnych problemów przed tym, aby opisywać siebie na tym forum.
Nie wiem co zrobić, nie widzę sensu, aby do niej chodzić.


chiroptera - 2018-07-07, 19:49

Perwers napisał/a:
Eh, wina leży też po mojej stronie. Całą tą kartkę z dokończaniem zdań napisałam, tak żeby wyszło, że jestem normalna i nic mi nie dolega.

Myślę, że fajnie powiedzieć psychologowi, że dostrzegasz u siebie mechanizm przedstawiania sytuacji (tworzenia zdań) w ten sposób, żeby ją załagodzić.

Perwers napisał/a:
Nie wiem co zrobić, nie widzę sensu, aby do niej chodzić.

To wygląda, jakbyś właśnie była na bardzo ważnym etapie – przełamania tego oporu, żeby się otworzyć. To samo w sobie jest terapeutyczne, a i wtedy dopiero można właściwie zacząć głębszą terapię, a nie zaleczanie objawów.

Perwers napisał/a:
o najśmieszniejsze nie mam żadnych problemów przed tym, aby opisywać siebie na tym forum.

Zwykle na piśmie i anonimowo jest łatwiej. Co myślisz o napisaniu kilku maili do terapeutki?

Anonymous - 2018-07-13, 17:02

chiroptera napisał/a:

Perwers napisał/a:
o najśmieszniejsze nie mam żadnych problemów przed tym, aby opisywać siebie na tym forum.

Zwykle na piśmie i anonimowo jest łatwiej. Co myślisz o napisaniu kilku maili do terapeutki?


:

Dostaję szału na myśl, że mogłaby coś o mnie wiedzieć i chyba bym się nie odważyła do niej przyjść po wysłaniu takich e-maili. A co gorsza pewnie bym straciła, a raczej jeszcze bardziej sprowadziłabym na minus moje zaufanie do niej. Po prostu nienawidzę gdy ludzie z rzeczywistości coś o mnie wiedzą. Mam wrażenie, że mogłaby wykorzystać te informacje przeciw mnie.
Właściwie to chyba przez to zerwałam kontakt z internetowym przyjacielem. Nasza relacja przestała być internetowa, przeszliśmy na rozmowy głosowe przez Skype i przez to poczułam się zagrożona i przerażona urwałam z nim kontakt z dnia na dzień.
Dziękuję za odpowiedź. Jednak chyba sobie odpuszczę wizyty u niej. Powiem, że już nie mam problemów, leki działają i niepotrzebne są te spotkania. Jak mi się pogorszy to wrócę.




Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group